07 października 2017

Na czym w praktyce polega asertywna komunikacja?

Na czym w praktyce polega asertywna komunikacja?


Autor: Tomasz Mocny


Na czym w praktyce polega asertywna komunikacja? Ma ona wiele aspektów, ale jest wśród nich świadomość własnych celów, aktywne słuchanie i komunikowanie swych emocji.


Jak komunikować się asertywnie? Wszyscy wiedzą, że asertywność jest atrakcyjną cechą osobowości, ale rzadko gdzie można znaleźć bardziej szczegółowy opis w jaki sposób osoba asertywna się komunikuje z innymi. Poniżej przedstawiam kilka punktów dających jaśniejszy pogląd na sprawę.

Po pierwsze trzeba być w stanie autentycznie słuchać. Nie może więc być mowy o przerywaniu rozmówcy – a jest to częsty błąd Polaków. Musimy dać drugiej osobie psychologiczną przestrzeń by wypowiedziała swoją myśl... Nie możemy w tym czasie obmyślać ciętej riposty, albo całej linii argumentacji, którą obalimy poglądy rozmówcy. Kiedy słuchamy, to słowa partnera interakcji mają być dla nas najważniejszą sprawą. Dopiero jak zostaną wypowiedziane do końca, możemy się zastanowić na przykład dlaczego się z nimi nie zgadzamy, albo co nam się w nich nie podoba.

Po drugie trzeba zdobyć się na mówienie o emocjach. Jest to rzecz w naszym społeczeństwie będąca pewnym tematem tabu – pozornie emocje są wszędzie obecne, w reklamach czy kolorowych magazynach... Ale nie są obecne w naszych codziennych rozmowach i większość ludzi nigdy nie nauczyła się o nich mówić. A to właśnie dzielenie się emocjami i wspólne ich przeżywanie daje możliwość przeżycia prawdziwej bliskości z drugą osobą. Również dla asertywności ma to kluczowe znaczenie, ponieważ to emocje stoją za naszymi zachowaniami i decyzjami, a nieodzownym warunkiem asertywności jest właśnie przejrzystość, transparentność naszych zachowań i decyzji.

Kolejną sprawą jest pewność swoich intencji, myśli i decyzji. Niektórzy ludzie myślą, że mają problem z brakiem asertywności w swoich zachowaniach, bo na przykład w jakiejś sytuacji dali się komuś na coś namówić, a potem tego żałowali. Ale kiedy ich zapytamy „a co byś w tamtej sytuacji chciał zrobić zamiast tej rzeczy której teraz żałujesz?”, to okazuje się, że nie mają żadnego specjalnego pomysłu. Po prostu sami nie wiedzą czego chcą – nic więc dziwnego, że ulegają pomysłom innych. Najpierw trzeba więc wiedzieć, czego się samemu chce, a potem zastanawiać się, czy potrafię asertywnie bronić swojego stanowiska.


Autor promuje wiedzę związaną z umiejętnościami komunikacji i poleca trening asertywności warszawa. By dowiedzieć się więcej, kliknij kurs asertywności.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jakie są przyczyny braku asertywności?

Jakie są przyczyny braku asertywności?


Autor: Dominik Lipinski2


Asertywność jest obecnie bardzo popularnym tematem. Zanim zajmiemy się praktyczną nauką zachowań asertywnych, warto przyjrzeć się temu, dlaczego tak wiele osób uważa, że ma z nią problem.


Asertywność jest obecnie w branży "samorozwojowej" tematem bardzo na topie — zainteresowanie jakimiś formami doskonalenia swoich umiejętności w tym aspekcie jest ogromne. Można by wręcz mówić o modzie na asertywność, ale jeśli przyjrzymy się z bliska osobom zainteresowanym, to widać że nie jest to moda, a rzeczywiste potrzeby. Po prostu ogromna część naszych rodaków nie potrafi komunikować się asertywnie — odmawiać, prosić, wyrażać swych opinii czy emocji. Warto więc zastanowić się nad tym, jakie są tego przyczyny.

Przede wszystkim myślę, że chodzi o to, iż nie mamy tak naprawdę żadnej konkretnej edukacji w tym temacie. Szkoła tego nie uczy, skupiając się na zmuszeniu dzieci do wykucia na pamięć nazwy stolicy Ekwadoru. Media masowe też nie przekazują dobrych wzorców. Patrząc na to, jak dyskutują politycy na ekranie telewizora, można sobie wyrobić przekonanie, że chamstwo jest czymś normalnym — przecież ci ludzie są wręcz przedstawiani jako tzw. elita. Jak więc ktoś może dążyć do przejawiania dojrzałych emocjonalnie zachowań, kiedy za wzór stawia mu się coś o tak niskiej jakości?

Kolejną sprawą są wewnętrzne przekonania, które w wielu przypadkach są wpojone przez wychowanie w duchu katolickim. Osoby mające problem z asertywnością często wierzą, że inni są ważniejsi, potrzeby innych są ważniejsze, że mają obowiązek najpierw myśleć o innych, a dopiero potem o sobie. Mając takie przekonania, trudno będzie zachowywać się asertywnie wtedy, gdy jest to potrzebne.

Często też widać u takich osób pewne poczucie odpowiedzialności — za innych oczywiście, za to jak się czują, za to, jak sobie radzą. Tu też można dostrzec pewną analogię do wzoru Matki-Polki. A więc znowu płynie to z wychowania.

Osoby, które dostrzegają to u siebie i im to już zaczyna przeszkadzać, muszą zacząć od własnej głowy — od zastanowienia się nad swymi wierzeniami i podważenia ich. Sama nauka technik asertywnych zachowań może nic nie dać, jeśli człowiek nie będzie wierzył, że ma do nich prawo.


Autor zajmuje się promowaniem wiedzy o umiejętnościach miękkich - szczególnie skupia się na takich zagadnieniach jak asertywność, szkolenia sprzedażowe, retoryka, motywacja, sprzedaż B2B, czy wystąpienia publiczne.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak wygrać "Top model"?

Jak wygrać "Top model"?


Autor: Kamila Kruk


Rzadko oglądam telewizję. Czasem robię przegląd, co nowego lub dotychczasowego nadal pokazują i staram się oglądać „mądrze”. Co to dla mnie znaczy? To, że oglądając jakikolwiek program szukam w nim wartości dla siebie.


Na przykład w serialach typu „Klan” znajdziecie niejeden modelowy dialog typu:
On: Nie mogę z tobą zamieszkać, bo nie pracuję i nie zarabiam. Nie chcę być na twoim utrzymaniu.
Ona: Tak? Już mnie nie kochasz? (płacz, fochy i awantura)
i przykład błędu w komunikacji gotowy.

„Taniec z Gwiazdami”, „You Can Dance” czy „Top Model” oglądam wybiórczo, przypadkowo, albo wcale. Jednak coraz częściej dochodzę do wniosku, że uważny obserwator skupiający się na określonych elementach, może się na bazie takich programów wiele nauczyć. Ta mnogość emocji, relacje na żywo, wyzwania i komentowanie ich na gorąco pozwalają zaobserwować różnego rodzaju postawy, wypowiadane przekonania czy nawet deklarowane w wypowiedziach wartości. Wachlarz prezentowanych zachowań na pewno nie zmieści się w jednym artykule, jednak chcę zwrócić waszą uwagę, na co możecie zwrócić uwagę po raz kolejny oglądając taki program.

Nastawienie do programu – Pokonywanie przeszkód a dążenie do celu

Już sama obserwacja tego, jak mówią o swoim nastawieniu uczestnicy może dużo powiedzieć.
To, jakie mamy nastawienie powoduje, że w pewien sposób myślimy, prowadzimy dialog wewnętrzny, skupiamy się na określonych elementach.

Sami zastanówcie się, jaka jest różnica, jeśli powiem, że „Walczę o moje być albo nie być w programie”, a „Walczę o tytuł Top Model”.

W pierwszym przypadku często taka osoba będzie się czuła zagrożona i skupiała na tych elementach, miejscach, na których „może się potknąć”. W drugim przypadku łatwiej będzie jej się trochę rozluźnić i dobrze bawić (może nawet na chwilę zapomnieć, że to program, w którym jest rywalizacja – przykładem może być tu sesja nago w ostatniej edycji Top Model, gdzie dziewczyna, która miała najlepiej ocenione zdjęcie, po prostu zapomniała w pewnym momencie, że to Program i po prostu pozowała do zdjęć).

Ja zaobserwowałam jeszcze postawę: Muszę wygrać– w dużym uogólnieniu nazwałabym to typem desperatki. Samo użycie słowa „Muszę” ma wydźwięk rozkazu i może w nas samych wywoływać presję. Oglądając program zwróćcie uwagę na typ uczestników, którzy zrobią wszystko, żeby wygrać: oszukają, skłamią lub będą się sztucznie uśmiechać, dadzą się przebrać, zrobią wszystko, aby się przypodobać, aż w końcu przestają się podobać, bo zamiast prawdziwej osoby widzimy przebraną marionetkę.

Stereotypy

„Szanująca się kobieta nie zrobiłaby tego” – to mój ulubiony typ zdań, bo najczęściej wypowiadający sam nie wie, skąd to wie. Po prostu uważa, że tak jest i już. Nawet nie podważa ich słuszności. Może je zawdzięczać wychowaniu, mediom, albo też nakazom religijnym czy systemowi polityczno-prawnemu. Zresztą nakłada się na to wiele elementów i doświadczeń z naszego życia. Ponadto co to znaczy „szanująca się kobieta”?

Co myślę na swój temat?

To chyba najgorsza zmora uczestników tego typu programów. Ludzie nadają etykietki różnym rzeczom i osobom, aby uporządkować świat wokół siebie. Nadają też te etykiety sobie.

W Top Model słyszymy: Jestem nieśmiała, skryta, słaba, Mam kompleksy. „Nie pasuje do programu, do kamer i do tego, że jestem nieśmiała” Czy to pomaga? Wyobraźcie sobie, że tak. Tego typu etykiety-powody, dają osobie w jej własnych oczach USPRAWIEDLIWIENIE, że coś nie wyszło. Chronią nasze ego: „No, jestem ładna i szczupła, ale taka nieśmiała, z tą nieśmiałością to mi się nie mogło udać”. Tylko czy rzeczywiście w programie pomagają przejść dalej? Czy pomagają nam w życiu osiągać nasze marzenia i cele?

Zasiedzenie w dotychczasowej perspektywie

„Przecież i tak by mi nie wyszło, bo ja jestem….”- czasem jest to dobra wymówka do rezygnacji ze starań. O co chodzi?

Pamiętam jeden z programów o tańcu, w którym grupa kilkudziesięciu najlepszych osób miała zgrupowanie i warsztaty taneczne jeszcze przed oficjalnymi występami.

Jednym osobom szło lepiej, innym gorzej w określonych typach tańca. Na jednym z warsztatów zmęczona i zrezygnowana dziewczyna wyszła z sali. Na pytanie opiekuna, co się dzieje, powiedziała, że:ona jest zmęczona i nic nie umie i nie da rady, bo tu są ludzie, którzy tańczą profesjonalnie od małego, a ona tylko tańczy na rurze. Ona woli wrócić sobie do swojego klubu i dalej tańczyć. Taki miała obraz samej siebie. To ta sama dziewczyna, która przeszłą castingi i dostała się do grupy kilkudziesięciu osób wybranych z tysięcy chętnych (uogólniając można powiedzieć, że znalazła się w niewielkiej grupie najlepiej tańczących w Polsce!!!). To jej przywiązanie do poprzednich warunków, jej obrazu samej siebie, było silniejsze niż nowe wydarzenia i sukcesy.

Mogę tylko zgadywać, domyślać się, że dołożyły się do tego przekonania typu: jak dziewczyna, która tańczyła tylko na rurze, mogłaby wygrać taneczne show; czy nastawienie „byle się utrzymać” i dialog „już nie dam rady”, „przecież i tak nie wygram, to po co się tak męczyć”.

Dobre praktyki

Jeśli zamierzasz startować w jednym z takich programów, to zachęcam do obejrzenia poprzednich odcinków czy edycji i skupieniu się na tym, jak zachowują się i co mówią ci, którzy doszli najdalej.

Sami uczestnicy w ramach komentowania na gorąco, co się działo, podpowiadają, jak pokonać swoje lęki, czy zmienić nastawienie.

Bardzo spodobał mi się komentarz jednej z uczestniczek Top Model, która powiedziała, że z perspektywy kobiety sesja nago wywołuje wstyd, jednak kiedy spojrzała na to z perspektywy modelki to chce być profesjonalistką. Zmiana punktu widzenia, poszerzenie perspektywy dało jej inne odniesienie i ułatwiło pracę.

Co pomaga? Co przeszkadza?

Zweryfikuj też, co myślisz o sobie, jakie usprawiedliwienia cisną ci się na usta, albo (co gorsze) wymawiasz głośno, kiedy coś ci się nie powiedzie. Jakie masz nastawienie? Czego byś nie zrobił/a za żadne pieniądze? Co myślisz na temat jury, programu, w którym chcesz startować, jego uczestników? Jakie znasz stereotypy o tancerzach, modelkach, kucharzach itd.(do wyboru w zależności od typu programu)?

A może 20 Top modelek?

Droga do sukcesu zaczyna się w naszych głowach: myślach, nastawieniu, przekonaniach, postawie.

„Człowiek ma w życiu dwa wyjścia: kształtować rzeczywistość lub poddać się jej”

(Josif Brodski)

Dlatego czasem zastanawiam się, czemu producenci nie zadbają bardziej o nastawienie uczestniczek, zapewniając kogoś, kto w umiejętny sposób pomoże im wzrastać, wzmacniać się i pracować z ich nastawieniem. Może wtedy oprócz „wybranej/wygranej” jednej Top Model, mielibyśmy kilkanaście kolejnych dziewczyn gotowych i warsztatowo i mentalnie do wejścia w świat mody nawet bez wygranej w Programie.

To są moje obserwacje, może zainspirują was do własnych wniosków. A wy jakie macie obserwacje związane z programami w telewizji?


Kamila Kruk
trener, coach
www.magickey.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Bo ja nie mam pasji...

Bo ja nie mam pasji...


Autor: Kamila Kruk


Czasami słyszę to zdanie. Bywa, że jest ono podane jako usprawiedliwienie bezproduktywnego spędzania czasu, uzasadnienie nicnierobienia czy braku energii życiowej. Jednak jest też często wynikiem małej samoświadomości czy niepobudzania swojej kreatywności. Co uważamy za hobby?


Wielu ludzi pasję, hobby, zainteresowanie kojarzy ze znajomością, lubieniem, zajmowaniem się określoną dziedziną często powiązaną tylko z określonymi tematami. Szczególnie ze sportem („Oglądam wszystkie ich mecze”, „Gram w lokalnej drużynie”), muzyką („Gram na ….(instrument do wyboru)”), „Chodzę na wszystkie ich koncerty”, „ Kupuję wszystkie płyty” ) i innymi sztukami typu malarstwo („Chodzę na wystawy”), ostatnio modny decoupage („Co chwilę prezentuje znajomym moje nowe arcydzieła”), teatr itp, zwierzętami („Mój pupil….”) czy tematyką przedmiotu ze szkoły np. historia.

Przez takie definiowanie pasji i określanie warunków, jakie uważamy, że muszą być spełnione sami znacznie ograniczamy swoje zainteresowania i działania.

Skąd to wiem?
Bo mnie samej, w pewnym okresie życia, wydawało się, że nie mam takich „prawdziwych” zainteresowań. Tym bardziej, że wiele osób z otoczenia miało bardzo sprecyzowane pasje i poświęcało im większą część wolnego czasu. Ale co to właściwie są te „prawdziwe” zainteresowania? Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, w jak błędnym myśleniu tkwiłam, że to ja określam co to są te „prawdziwe” zainteresowania i sama stawiam warunki czy granicę, po których określę, że coś jest moim hobby.

Tak naprawdę to my określamy co mieści się w ramach naszego hobby a co nie, na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji i tego, co słyszymy od innych.

Co możesz zrobić?

1. „Nie od razu Rzym zbudowano” – i tak samo człowiek nie od razu potrafi świetnie jeździć na nartach, malować czy wie wszystko o krewetkach. Potrzebujemy czasu, aby zdobyć wiedzę i umiejętności, ale brak naszej wiedzy czy kompetencji w danej dziedzinie nie znaczy, że nie możemy być pasjonatem.

2. Określ swoją definicję hobby – czy to, że gram w golfa od czasu do czasu, a nie regularnie wyklucza, że jest to moje hobby? Czy to, że nie przeczytałam jeszcze wszystkich książek Pratchett’a powoduje, że nie mogę powiedzieć, że jestem jego fanem, a czytanie jego książek to moja pasja?
To od ciebie zależy jak zdefiniujesz swoje działania i czy postawisz sobie lub co gorsze pozwolisz, aby otoczenie narzuciło ci jakieś granice tego, kiedy działanie jest hobby, a kiedy jeszcze nie.

3. Pomyśl co lubisz – czasami hobby związane jest z kolekcjonowaniem jakichś rzeczy lub nawet wydarzeń czy wrażeń. Rozejrzyj się po swoim pokoju i życiu. Może jest coś, na co dotychczas nie patrzyłeś, jako na swoje hobby.

4. Zrób listę 20 rzeczy, które uwielbiasz robić - nawet jeśli będzie to leżenie przed telewizorem. Może okazać się, że jesteś w stanie pobić rekord w najdłuższym leżeniu na kanapie.

5. Spytaj znajomych o to, co z ich punktu widzenia jest twoim hobby. Możesz dowiedzieć się informacji, na które ty zupełnie nie zwracałeś uwagi lub traktowałeś, jako zwyczajny element swojego życia.

6.Próbuj nowego – zawsze może się okazać, że nowo poznana dziedzina stanie się dla ciebie pasjonującą obsesją.

Pasją czy hobby może być każdy element naszego życia, na którym się skupiamy, interesuje nas i przyciąga.

Jako inspirację i pobudzenie waszej kreatywności zachęcam do przeczytania artykułów o pasjach innych ludzi. Niektóre wydają mi się trochę dziwne, czasem obrzydliwe, ale na pewno pokazują, że to hobbysta sam decyduje o wyborze i sposobie realizacji swoich zainteresowań.



Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co zrobić, aby zmienić punkt widzenia?

Co zrobić, aby zmienić punkt widzenia?


Autor: Kamila Kruk


Ostatnio zadano mi pytanie w jaki sposób zmienić swoją perspektywę patrzenia, kiedy już wiemy, że coś nie działa, kiedy mamy świadomość, co nam szkodzi, przeszkadza. Jak uzyskać nową perspektywę?


Znasz taką grę, w której piłeczka odbija się od różnych przeszkód, aż w końcu wpada w dziurę na dole planszy?(...) Tej odbijającej się piłeczce trudno wyobrazić sobie, że poza planszą jest jeszcze pokój. A to, że poza pokojem jest miasto, a dalej kraj, świat i tryliony gwiazd, to już zupełna abstrakcja. Rozumiesz, o co mi chodzi? Gdyby sobie to uświadomiła, to dziura na końcu planszy przestałaby być zmartwieniem. A wtedy mogłaby się odbijać znacznie dłużej.”

(T. Pratchett „Johnny i zmarli” s. 164)

Najprostsza odpowiedź, jaka przyszła mi na myśl to: po to właśnie pracuje się z drugą osobą mentorem, coachem, trenerem. To właśnie jednym z zadań coacha jest tak pracować z klientem, aby mógł on zobaczyć pewne sytuacje, sprawy z zupełnie innej perspektywy. To właśnie szkolenia mają inspirować do wymiany poglądów, zdobywania nowych punktów widzenia, poszerzania światopoglądu.

Jednak są też sposoby, kiedy taką refleksję, nowy ogląd sytuacji możemy próbować stworzyć sami. Postanowiłam wymienić kilka, które moim zdaniem są konkretne i skuteczne w przypadku określonych sytuacji czy naszych poglądów, na które chcemy spojrzeć inaczej.

Po pierwsze

Książki – te rozwojowe, ale nie tylko, które dzięki temu, że wczuwamy się w bohaterów lub robimy zawarte w książce zadania (robicie?) dają nam możliwość refleksji.

Po drugie

Pytania, które mnie zawsze pomagają odkryć nowe elementy to: Jak mi to pomaga? Jak mi to przeszkadza? Jakie korzyści daje mi takie przekonanie, punkt widzenia?

Jeśli jesteśmy w jakieś, nawet przykrej sytuacji czy mamy jakieś obezwładniające nas przekonanie to w naszym życiu daje nam ono korzyści. Może konfrontacja wydaje nam się trudniejsza, niż tkwienie w trudnej sytuacji, a może nasze przekonanie daje nam jakiś rodzaj poczucia bezpieczeństwa np. przekonanie o braku uzdolnień plastycznych, może być usprawiedliwieniem dla nas samych, że nawet nie próbujemy się nauczyć malować i jest obroną przed ewentualną krytyką.

Po trzecie

Tworzenie filmu popatrz na siebie, sytuację, swoje działanie, jak widz, który ogląda film na ekranie. Najlepiej opisz komuś, lub sam na papierze co widzisz ze szczegółami, kiedy widzisz bohatera. Jak on się zachowuje? Co robi a czego nie robi? Jak mógłby jeszcze lepiej wykorzystać swój potencjał w tej sytuacji? itp.

Po czwarte

Wczuj się w siebie z przyszłości – kim będziesz, jaką osobą chcesz być? Co jest nowego istotnego w wyobrażeniach, przekonaniach, przyszłego ciebie? I z tej perspektywy popatrz na siebie teraz, na swoją sytuację i wyobrażenia?

Najbardziej znany jest tu ćwiczenie opisane przez S. Coveya napisania swojego artykułu pośmiertnego czy mowy pogrzebowej, który przez zmianę perspektywy patrzenia na swoje życie, ale też zmierzenia się z tą sytuacją podwójnie wzmacnia nasze odczucia.

Po piąte

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” – to zdanie ma w sobie dużo prawdy. Umiejętność wczucia się w czyjąś sytuację i CO BARDZO WAŻNE przyjęcia jego perspektywy może zupełnie zmienić nasz ogląd sytuacji. Czasem ludzie mówią, że „rozumieją jak się czujemy”, a najczęściej tylko im się to wydaje. Potrafią zrozumieć sytuację, ale nie punkt widzenia drugiej osoby. Natomiast warto próbować „wejść w czyjeś buty” (oczywiście w przenośni) np. poprzez zrozumienie jego motywacji (poznajmy, co oznacza dla kogoś w jego rozumieniu: „Ale ja to robię dla twojego dobra”, bo może zupełnie co innego znaczy dla nas to „dobro”).


Kamila Kruk
trener, coach
www.magickey.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.