10 stycznia 2017

Zarabianie na korepetycjach

Zarabianie na korepetycjach


Autor: Tomek Lewiski


Korepetycje czyli prywatne lekcje zdobywają coraz większą popularność. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z istoty wykształcenia i decyduje się na podjęcie lekcji dodatkowych. Szczególne nasilenie ma miejsce właśnie w kwietniu, kiedy to jest ostateczny termin do przygotowania się do matury. Jak to jednak wygląda z drugiej strony?


Korepetycje wydają się ciekawym zajęciem przynoszącym dość pokaźne zyski. W końcu można zarobić nawet 50 zł za godzinę, co w porównaniu do np godziny pracy w Biedronce jest stawką kilkukrotnie wyższą. Problemem jest jednak to, iż coraz więcej młodych nauczycieli i studentów zabiera się za nauczanie, nie mając żadnego przygotowania pedagogicznego ani potrzebnej wiedzy do nauczania. Spotkałem się już z przypadkami, iż język angielski uczony był przez studenta matematyki, który stwierdził, iż za angielski może dostać wyższą stawkę.

Zanim zabierzemy się więc za nauczanie, musimy mieć pewność iż wiemy co robimy. Nie ma nic gorszego niż brak wiedzy, szczególnie jeśli okaże się iż uczeń nasz wie więcej niż my. Jeśli nie studiujesz kierunku nauczycielskiego, nie oznacza to iż nie możesz nauczać. Korepetycje nie są regulowane prawnie, więc raczej nikt tego nie będzie sprawdzał. Niemniej jeśli zależy ci na tym byś był rekomendowany przez ucznia, zdobywał nowych klientów, itd, dobrze byłoby zapoznać się z podręcznikiem dotyczącym technik nauczania. Jest wiele pozycjo dostępnych na rynku, więc nie powinno być problemem znalezienie czegoś co będzie wam odpowiadać.

Kolejna rzecz to przygotowywanie materiałów. Nie możesz po prostu kopiować żywcem z książek. Lekcje muszą być ciekawe i urozmaicone. Proponuje korzystanie z darmowych serwisów edukacyjnych, takich jak Nauka angielskiego czy np hiszpanski.uczsie.edu.pl. Istnieje też mnóstwo anglojęzycznych stron, które oferują darmowe gry, quizy i zabawy, dzięki którym uroizmaicisz lekcje.

Ostatnia sprawa to podatek. Pamiętaj, że dochód jaki osiągasz dzieki korepetycjom podlega opodatkowaniu. Pomimo faktu, iż wiele osób lekceważy fakt, iż należy się rozliczać z fiskusem, zdażyło się już kilka razy, iż były wysokie kary za uchylanie się od płacenie. Zanim więc podejmiesz lekcje dowiedz się w urzędzie skarbowym jak wygląda sprawa z płaceniem podatku.
Korepetycje - darmowe ogłoszenia o korepetycje Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

“What... THE BLEEP... is the Secret?”

“What... THE BLEEP... is the Secret?”


Autor: Łukasz Krzysztof Przekaza


Życie jest jak rozpędzona taksówka... Wolisz być pasażerem czy kierowcą...?

Czym dla mnie jest Sekret???

Sekret to nie jest żadna tajemnica...



Sekret to umiejętność wzięcia pełnej odpowiedzialności za swoje życie, za swoje czyny. Zrozumienie, że jesteś przyczyną i skutkiem wszystkiego w Twoim życiu. To Twoje życie przepełnione radością i pasją. To filozofia dla osób o otwartych umysłach, dla osób które po prostu potrafią aktywnie używać swoich płatów mózgowych... Właśnie dlatego lubię Sekret, że pewne rzeczy są w nim niedopowiedziane i zmuszają mnie do własnych przemyśleń... Co jest dużo lepsze niż przedstawienie gotowego wzoru.

W każdym podręczniku, który czytałem, przeważał zawsze ten sam motyw: jeśli już masz marzenie, koncentruj się na nim i zacznij robić wszystko, żeby się spełniło. Jednakże samo działanie i ostre parcie do celu nie zawsze wystarczy. Czasem na naszej drodze spotykamy różnych ludzi i możliwości... Nie potrafimy ich jednak zauważyć. Ignorujemy czasem ogromną szansę, którą KTOŚ/COŚ nam zsyła... Cel może być tylko jeden. Jednak dróg do niego bardzo wiele. Dlatego idąc do celu należy się zawsze bacznie rozglądać. By czasem nie stracić okazji życia...

Więc pomóż sobie, osiągnij wewnętrzny spokój i żyj pełnią życia, abyś mógł później pomagać innym... Gdy już stworzysz w swoim umyśle odpowiednią, klarowną wizję, to rusz .... i zacznij w końcu działać.

Żyj i działaj z pasją, kierując się swoim sercem, intuicją, wiarą...

A świat będzie Ci wówczas sprzyjał. Będzie tworzył na Twej drodze odpowiednie sytuacje i okoliczności. Pomoże Ci przyciągnąć odpowiednich ludzi... Nikt za Ciebie tego nie zrobi. I pamiętaj słowa Joe Vitale "Wszechświat lubi prędkość". Więc na co jeszcze czekasz?

„Sekret to dla mnie wyższa świadomość własnego dobrego Ja, im więcej mam w sobie i dzielę się z innymi tym większy mam zwrot. To jak najlepsza inwestycja na świecie pozornie niemierzalna, ale bez względu na czas nie zakłada ryzyka, bo zawsze jest korzyść.” Jolanta Greń – dyrektor z Dąbrowy Chełmińskiej.

„Dla mnie początkiem były książki Josepha Murphy`ego i artykuły o Hunie znalezione na polskich stronach. "Potęga podświadomości" była przełomem - "The Secret" takim doskonałym uzupełnieniem.

Czego mnie nauczył "The Secret"?

Pierwsze co mi przychodzi na myśl to to żeby nie rozmieniać się na drobne - jestem zodiakalnym Koziorożcem i mam bardzo silną orientację na osiągnięcia - typowe dla mnie było to, że każdy cel musiałem sobie rozbić na kilka mniejszych "podcelów". Tak naprawdę jednak bardzo rzadko skupiałem się na tym co było dla mnie celem samym w sobie - wydawało mi się, że technika „małych kroczków” to dobra metoda na to żeby osiągnąć jakiś tam swój zamierzony cel…

Nagle jednak odkryłem, że to wszystko działa zupełnie inaczej – skupiając się na celu automatycznie przyciągasz środki, które do niego prowadzą – nie rozmieniasz się na drobne tylko cieszysz się z tego co chciałeś sobie wykreować brr…, skupiasz się na tym jak Twoje życie będzie wyglądać gdy już osiągniesz ten cel. Genialnie proste ale jednocześnie bardzo trudne bo wymaga konsekwencji i niezachwianej pewności, wiary. Z drugiej strony w filmie padł bardzo fajny tekst – „Nie możesz się tym męczyć – musisz się tym bawić”. Myślę, że jeżeli ktoś się „męczy Sekretem” to tak naprawdę nie realizuje swoich celów – nie żyje w zgodzie ze swoja duszą, wypełnia wolę innych ludzi. Właśnie dlatego spodobał mi się sposób przedstawienia wizualizacji w „The Secret” – mega entuzjazm (adrenalina w oczach kierowcy), mega frajda (szczęście w oczach dziecka, które dostaje nowy rower)- mega zadowolenie którego nie da się opisać, ale które mogę poczuć w takiej wizualizacji :-).

Bardzo ważny był dla mnie też fragment dotyczący wdzięczności. Będąc wdzięcznym emituję zupełnie inną energię niż wtedy gdy jestem z czegoś(siebie) niezadowolony. Gdy jestem wdzięczny jestem spokojny, dziękuję bo wiem, że jestem na właściwej drodze, cieszę się z tego co już mam. Jestem zdrowy, promieniuję ciepłymi uczuciami, życzę wszystkim jak najlepiej – żyję na wyższym poziomie energii.

I taka ostatnia jeszcze rzecz, która przychodzi mi na myśl. Wsparcie vs. Opozycja. Skupiając się na wsparciu, pochwałach, dobrych stronach kogoś/czegoś zawsze zasilamy te pozytywne cechy w sobie, jesteśmy spokojniejsi, bardziej wyrozumiali, zdrowsi i szczęśliwsi.” Mariusz Jankowski – analityk z Oleśnicy.

„Najistotniejsze jest to, aby Sekret przestał być Sekretem.
1. Miej marzenia.
2. Wiedz, że wszystko jest możliwe i swoje marzenia naprawdę można zrealizować.
3. Zrozum wszechświat i wytycz optymalną drogę dotarcia do własnych celów/marzeń.
4. Działaj.” Mariusz Wywial - doktor nauk medycznych, właściciel firmy doradczej z Sosnowca.

Uświadom więc Sobie fakt, że jesteś zarówno przyczyną jak i skutkiem wszystkiego.

To co dla Ciebie ma tu największe znaczenie to fakt, że Bóg obdarzył Cię wolną wolą, po to żebyś sam mógł dokonywać wyborów. Obdarzył Cię oczyma, abyś mógł zauważać znaki na swej drodze. Obdarzył intuicją abyś potrafił te znaki dobrze odczytywać. I ta wolna wola, wraz z tym, co robisz każdego dnia ze swoim życiem spowoduje, iż albo osiągniesz wszystko o czym marzysz, pomożesz Sobie, bliskim, przyjaciołom, a może i całemu światu... Czy też je najzwyczajniej zniszczysz…

Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że ta krótka chwila, którą nazywamy życiem, to po prostu wstęp. Test. I tylko ode mnie zależy czy go zdam.

"Idziemy tą drogą tylko raz.
Możemy albo przejść całe życie na paluszkach,
mając nadzieję, że dobrniemy do końca, unikając poważniejszych ciosów,
albo możemy żyć pełnią życia,
osiągając nasze cele
i realizując nasze najśmielsze marzenia."

BOB PROCTOR

"Wierzę, że jesteś cudowny
i że jest w Tobie coś wspaniałego...
Zwracaj uwagę na to, co dzieje się
w Twoim życiu...
Bądź uważny, gdy myślisz o swojej młodości lub starości...
W tym momencie zaczynasz myśleć odpowiednio.
Jest coś wewnątrz Ciebie...
Jest potężna moc w Tobie,
która jest największa na świecie...
Ona zacznie się ujawniać...
Zacznie kierować Twoim życiem...
Nakarmi Cię, przyodzieje, poprowadzi Cię, ochroni...
Pokieruje Tobą i podtrzyma twoje życie...
Jeśli tylko na to pozwolisz...
Jestem tego pewien..."

Dr Michael Beckwith cytat z filmu The Secret.

W tej oto chwili „nastaje jasność i pojawia się anioł mówiąc:
- Widziałeś swoich bliskich ostatni raz, ostatni raz także ich słyszałeś,
zapamiętaj tę chwilę na zawsze, bo nigdy więcej ich nie spotkasz.
- Dlaczego nie spotkam? Jestem katolikiem, wierzę w Boga, przecież
istnieje lepszy świat?
- Anioł odpowiada – Tak istnieje lepszy świat, ale Ty go nie ujrzysz.
- Dlaczego?
- Ponieważ nijak żyłeś na tym świecie, wiem także, że Twoje serce
ukrywa nieosiągnięte marzenia oraz niezrealizowane plany.

- Zgadza się. Myślałem, że będę żyć wiecznie. Wiem dopiero teraz
jakim głupcem byłem, dawałem światu 1/10 tego, na co praktycznie
było mnie stać, robiłem wszystko byle jak, tak aby przeżyć. Ostatni
raz małżonkę czule przytuliłem kilka miesięcy temu, obiecałem
dzieciom wyjazd, niestety przez natłok pracy musieliśmy o nim zapomnieć. Tak, teraz sobie przypomniałem, jak fantastycznie
zareagowały dzieci, jakie były wyrozumiałe. Jak wspaniale
wychowała je moja żona.

- Anioł w uniesieniu rzekł - To jest najlepszy żal za grzechy.
Dostaniesz ostatnią szansę, obudź się i żyj tak, jakby to był Twój
ostatni dzień życia, a koc, którym zostałeś przykryty, spal.

- Dziękuję Ci bardzo aniele. Będę wcześniej wstawał, będę żył,
tworzył, walczył. Koniec z egoistycznym człowiekiem, spojrzę na
swoją rodzinę i bliskich pod innym kątem. W pracy i na co dzień
dam z siebie wszystko i jeszcze więcej. Nigdy nie sprzedam swoich
marzeń i będę żył jakby to był ostatni dzień mojego życia.”

Nikodem Marszałek „Tajemnice szczęścia”

Zacznij więc właśnie teraz osiągać harmonię i żyj pełnią życia…

Zacznij dokładnie teraz.

W tej chwili.

Przecież nie możesz żyć tak trochę, na pół gwizdka…

Bo wtedy nie jesteś ani w pełni żywy ani zupełnie martwy…

Wówczas żyjesz we śnie…

Więc powiedz mi, kiedy masz zamiar się w końcu obudzić…???


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

A może ma inną? Twoje myślenie a rezultaty w biznesie.

A może ma inną? Twoje myślenie a rezultaty w biznesie.


Autor: Małgorzata Dwornikiewicz - Opalińska


Zgodzisz się ze mną, że jeśli chcesz prowadzić własną firmę i być kobietą przedsiębiorczą musisz myśleć jak przedsiębiorca, właścicielka firmy? Twój sposób myślenia o rzeczywistości (więc o biznesie też) wpływa na sposób Twojego działania.


Jeśli masz strategiczne podejście do biznesu potrzebujesz poznać Siebie.
Wtedy wszystko to co dzieje się w Tobie, przekłada się
na Twoje decyzje i na działanie
- a więc rezultaty jakie osiągasz.


W biznesie jaki stworzysz najważniejsza jesteś Ty.
Reszta to kwestia systemu i nawyków.

To jakie są Twoje przekonania, jakie wartości wyznajesz,
jakie masz potrzeby, jak mocno jesteś zdeterminowana,
jakie schematy są Twoim udziałem decyduje o tym, jaka będzie Twoja firma.

Nie wierzysz?
W porządku. Przykład z życia wzięty. I inny niż biznesowy.

Wyobraź sobie, że umówiłaś się na randkę. Dla mężatek wersja z mężem;)

Czekasz na faceta 10,15,20 minut.

Miał być, nie pokazał się. Hmm - co myślisz?

Może pomyślałaś:

- Ojjj, może miał wypadek? Dlatego się spóźnia?

albo: może stoi nadal w korkach albo złapał gumę)?

albo: A może już mu się nie podobam i w mało elegancki sposób chce się mnie pozbyć?

albo: Pewnie zapomniał. A to oznacza jedno - przestaje się mną interesować

albo: Na pewno ta świnia ma nową babę…

itp.

Co będziesz czuła w danej sytuacji?

Może strach, może tylko niepokój, albo złość, rozgoryczenie, żal, wściekłość.

Jakie działania podejmiesz w wyniku swojego myślenia o danej sytuacji?

Sama wiesz, że scenariuszy mogło być wiele. Każdy podyktowany wizją tego, co zobaczyłaś czekając na ukochanego.

Twoje zachowanie w tej sytuacji będzie zależało
od tego co sobie o niej pomyślałaś.


A teraz Twoje zadanie:

zastanów się w jaki sposób Twoje myślenie wpływa

i będzie wpływać na decyzje biznesowe?


Jakie rezultaty osiągniesz w wyniku decyzji opartych na Twoim sposobie myślenia?

miłej rozywki umysłowej


Małgorzata Dwornikiewicz - Opalińska, P.S.Czego nie możesz przegapić zakładając własną firmę? http://www.firma.sukceskobiety.pl *** 57 ćwiczeń i testów. Poznaj Siebie i zaplanuj czas. http://www.czas.sukceskobiety.ploption=com_content&view=category&l

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Znajdź swą recepturę na sukces

Znajdź swą recepturę na sukces


Autor: Wiesław Kluz


Jak zmienić swoje życie i czerpać z niego więcej radości? Co nas powstrzymuje od sukcesu? Dlaczego żyjemy tylko na "pół gwizdka"? Jak "skazać się" na sukces?


Większość z nas nie robi nawet w niewielkiej części tego, czego można się po nim spodziewać. To, co robimy, to często tylko działanie zastępcze — nie to, co chcielibyśmy faktycznie robić — w różny sposób tłumacząc przed samym sobą brak sukcesu. To z pewnością powoduje uczucie nieszczęścia, rozgoryczenia i zawodu. Wiąże się z niską samooceną, żalem do siebie i innych.


Większość z nas żyje bardzo poniżej swoich możliwości, zadowalając się miernotą i minimalizmem. Często przecież słyszymy owe zdanie: „Uff, nareszcie piątek!” lub „nie znoszę poniedziałku” — co jest równoznaczne ze stwierdzeniem: „nie lubię żyć, podejmować nowych wyzwań — wolę bezpiecznie trwać, tkwić”; co z kolei jest równoznaczne ze stwierdzeniem: „życie mi się zdarza” (dzieje mi się). Totalna bierność telewizyjno-komputerowo-barowa — to również sposób na życie, a raczej wegetację. Dotyczy to postawy wyczekującej. Czekamy, aż wygramy w totka, otrzymamy podwyżkę, narzekając na pracodawcę, że jej dawno lub wcale nie było (wykonujemy cały czas taką samą pracę, a chcemy podwyżki?).

Możemy nadal być bierni i czekać aż nam się jeszcze coś zdarzy (iść razem z tłumem, nie wychylać się z własnymi inicjatywami), tylko czy zdążymy coś przeżyć (przed 70-tką), o czymś zadecydować? (oprócz tego, że zdecydujemy się obejrzeć kolejne 100 odcinków serialu w wygodnym fotelu). Pamiętajmy, że tylko kreatywność, chęć do działania i wytrwałość gatunku ludzkiego są powodem, że cywilizacja i technika tak się rozwinęły (inaczej nadal mieszkalibyśmy w jaskiniach zmarznięci i głodni).

Człowiek bardzo łatwo się przyzwyczaja do sytuacji, które powiela z dnia na dzień — wyrabia w sobie nawyki (złe — alkoholizm, inne nałogi lub dobre — np. codzienne poranne 15 minut ćwiczeń fizycznych). Postaw na dobre nawyki — najgorsze są pierwsze 2—3 tygodnie powtarzania (cały organizm buntuje się przed zburzeniem naszej "twierdzy wygodnictwa"), jeśli przetrwa się ten okres, to już połowa sukcesu.

Nigdy się nie poddawaj — szukaj dobrych porad, wypróbuj każdą wskazówkę i radę, popełniaj jak najwięcej błędów (na nich najlepiej się uczymy) Jeśli będziesz dociekliwy, w pewnym momencie może okazać się, że wpadniesz na pomysł lub okazję, która odmieni twoje życie. Pamiętaj, że okazja ciebie nie znajdzie — to ty musisz ją znaleźć. Znaleźć, a potem jeszcze wykorzystać.
Wystarczy czasem 1 książka, jedno zdanie, aby odmienić każdy aspekt własnego życia. Możemy sobie początkowo nawet nie zdawać z tego sprawy, że udało nam się odnaleźć pewien sposób, talizman, recepturę, które pozwolą nam przede wszystkim „być w dobrych stosunkach z samym sobą”. Musimy w tym miejscu pamiętać, że najtrudniejszym zadaniem, aby dokonać zmian we własnym życiu jest przezwyciężenie własnych „spowalniaczy”: niemożności, lenistwa oraz tchórzostwa. Bariera, która nas trzyma w „szachu” — w miejscu, w którym aktualnie jesteśmy, znajduje się w tym, co nosimy między naszymi uszami — w naszym mózgu.

Pamiętaj — to, gdzie jesteś teraz i dokąd dążysz (będziesz dążył) zależy tylko od ciebie. Nikt i nic nie jest w stanie cię zatrzymać, chyba, że na to pozwolisz i wyrazisz na to zgodę.
„Gdy człowiek stawia sobie granicę tego co zrobi,
stawia sobie też granicę tego, co może zrobić”.

(Charles Schwab)


Zobacz książkę: Jak pracując mniej, zarabiać więcej

Darmowy ebook, nt. jak prowadzić własną firmę oraz w sposób nowoczesny zatrudniać pracowników:
"Nowoczesna firma"

Jak pisać listy sprzedażowe i oferty, zobacz:
Efektywne narzędzie biznesu


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Języki te najpiękniejsze i czarne dłonie

Języki te najpiękniejsze i czarne dłonie


Autor: Tomek Urban


Kilka słów o tych innych językach niż te mówione i pisane słowami... o tych bardziej uniwersalnych.


Nie będę dziś pisał o języku polskim, nie napiszę też o angielskim czy esperanto. Napisze zaś o tym, że jak ostatnio wróciłem do domu moja dłoń była szara, prawie czarna. A sam czułem się jak nowo narodzone dziecko.

Wszystko za sprawą książeczki pana Jampolskiego*, a dokładniej sytuacji, którą autor opisał ze swojego życia. Autor kształcił się na psychoterapętę, gdy dowiedział się, że jest chory i traci słuch. Początkowo myślał o utracie słuchu jako o utracie szczęścia - przecież jego praca bez słuchu nie miałaby żadnego sensu. Na szczęście jednak postęp choroby zwolnił, tak by mógł zacząć pracę w zawodzie z dobrym słuchem.

Po kilku latach pracy... choroba wróciła, a słuch zaczął się mu pogarszać. Jak to ujął: 'Siedem lat później skończyło się moje 'odroczenie''. Gdy już nie mógł prowadzić nawet rozmów telefonicznych w końcu zdecydował się na aparat słuchowy, choć jak twierdzi jego ego się buntowało, przecież nikt nie chciałby się leczyć u głuchego psychologa.

Nauczył się wtedy jednej ważnej rzeczy:
'słowa nie są jedynym narzędziem porozumienia się'

Jak autor pisze utrata słuchu pozwoliła mu się jeszcze bardziej rozwinąć, nauczył się 'słuchać sercem'. Widzieć emocje, ból rozpacz, miłość - które stanowią podtekst słów. Po pewnym czasie zaczął mówić o swoim ograniczeniu jako o darze, dzięki któremu poznał sposoby na słuchanie innych języków.


Co ta historia ma wspólnego z moją zabrudzoną dłonią?

Po jej przeczytaniu ujrzałem swoje kolejne ograniczenia... ograniczyłem swoje postrzeganie rozumowego interpretowania słów, tempa i tonu głosu, jakichś fragmentów mimiki i pojedynczych gestów...

Przecież ja też mam serce do słyszenia emocji! Ba... mało tego mam jeszcze dłonie do dotykania, czuję kształt, czuję temperaturę, mam nos do czucia, mam ciało do wykonywania ruchów. A żeby tego było mało w mojej głowie nie tylko przecież słowny rozum siedzi, mam w niej jeszcze miliony obrazów, zapachów, odczuć i dźwięków - których zwyczajnie nie da się nazwać słowami. No ale to przecież nie znaczy że ich nie ma!

Od razu zacząłem się bawić :)

1. Próbowałem sobie przypomnieć różne sytuacje w głowie nie używając do tego wewnętrznego głosu (słów mówionych w głowie) na samym początku wydawało mi się to nie możliwe, ale po jakimś czasie było już znacznie lepiej. Po kilku dniach zacząłem obserwować coś co nazwę 'malowaniem obrazów', nie umiem tego nazwać – w każdym razie buzia mi się śmieje, a w głowie mam pełno kolorów i kształtów, a przy tym żadnego słowa.

2. Inną zabawą był ruch.. puszczam sobie muzykę i próbowałem się w nią wczuć – to pewnie niektórym bliższe. Taki taniec – bez słów i obrazów, a jedynie z dźwiękiem, nie było łatwo.. trochę ciężko mi to przychodziło, posiliłem się więc na sam początek obrazem - zbacz na moim blogu co znalazłem.

I odkryłem coś dziwnego.. jak byłem mały też lubiłem kręcić się w kółko jak derwisz.. gdzieś to jednak przepadło.

3. Trzecią zabawą do której zachęcam, jest ta która sprawiła, że moje dłonie były czarne. Przypomniała mi się historia, o tym jak pewna osoba z mojej rodziny leczyła się u jakiegoś lekarza, którego wielką pasją było zbieranie znaczków pocztowych. Nic by w tym dziwnego nie było, gdyby ten lekarz nie był niewidomy. Przepuściłem wtedy tą informację między palcami – zwyczajnie mi się to wtedy głowie nie mieściło, umysł włożył to do szufladki bajki.

Teraz do tej historii powróciłem i zacząłem dotykać świadomie dłońmi wszystko co się da... po wracałem do domu i wszystkiego co było po drodze chciałem dotknąć by poczuć. Dotknąłem metalu... ba mało tego, dotknąłem ocynkowanego metalu, bo ten znacznie się różni od tego malowanego, ale o malowanym też mogę coś powiedzieć – farby też się różnią w dotyku od siebie.

Na szczęście mogłem się bawić bo nie było żadnego opiekuna koło mnie, który by mnie bił po raczkach, że tego robić nie wolno – bo się ubrudzę.

PS: Na koniec jedna ważna myśl... To, że czegoś nie da się nazwać nie znaczy że tego nie ma :)

*Leczenie uzależnionego umysłu - Lee Jampolski
Tomek Urban - twórca Gazetki Kreatywnej, Właściciel sklepu brili.pl Ręcznie robiona biżuteria Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.