11 lutego 2012

Pokazywać czy nie pokazywać na co mnie stać

Pokazywać czy nie pokazywać na co mnie stać

Autorem artykułu jest Mariusz Kapusta



Zastanawiasz się co jest lepsze: ekscytowanie się nowymi zadaniami, wkładanie całego serca w pracę, czy ukrywanie swojego potencjału do czasu, aż nadarzy się prawdziwa okazja? Pokazywać na co Cię stać ryzykując wypalenie, czy zachować siły na później? Która strategia jest skuteczniejsza. Jeżeli chcesz poznać moje zdanie, zapraszam.
Jakiś czas temu trafiłem na dyskusję, która pobudziła mnie dosyć mocno. Sam tytuł wątku był mocno kontrowersyjny“Nie pokazuj na co Cię stać bo nie zabłyśniesz” i przyznaję, adrenalina mi skoczyła. Możesz prześledzić dyskusję samodzielnie i wyrobić sobie własne zdanie, jeżeli chodzi to mnie to jestem zdecydowanym przeciwnikiem takiego podejścia z kilku powodów.

1. Strategia dawkowania wysiłku. Jak ze wszystkim twoja strategia będzie zależeć od tego co chcesz osiągnąć. Możesz faktycznie pójść drogą pracy na pół gwizdka, tak żeby mieć „rezerwę”, z której skorzystasz, gdy będzie to potrzebne. Czyli na co dzień stać Cię na więcej, ale Ty świadomie dostarczasz mniej, po to, żeby od czasu do czasu pokazać, że jednak coś więcej potrafisz i tym sposobem „zbierać punkty” u szefa. Moje zdanie? Zaprowadzi Cię to tylko i wyłącznie do zbudowania sobie wizerunku szarego pracownika, który miewa przebłyski. Nieważne, że będziesz o sobie myśleć „ja to dopiero mam potencjał, ale zachowuję go na prawdziwą okazję”. Skąd wiesz, że inni nie mają większego? Jak duże są twoje możliwości, jeżeli nigdy nie były wystawione na prawdziwą próbę, tylko stale znajdujesz się w strefie komfortu? Do czego prowadzi takie podejście długofalowo: nikt Cię nie zauważy, nigdy nie poznasz swoich możliwości, twoja wartość rynkowa będzie konsekwentnie spadać.

Podejście, w którym pokazujesz, na co Cię stać długoterminowo daje dużo większe korzyści. Uczysz się więcej niż „dekownicy”, poznajesz jakie są twoje granice i stale je poszerzasz, szanse tego, że ktoś pomyśli o Tobie przy awansie lub interesującym projekcie rosną. Istnieje tu ryzko tego, że jeżeli nie będziesz się kontrolować możesz się wypalić, ale na to są sposoby.

2. Ciężko pracuję i nikt tego nie docenia! Drugi wątek dyskusji. Co jest najważniejsze w biznesie? Nie to ile czasu i energii poświęcasz na zrobienie czegoś, tylko rezultat. Nie akcja, tylko wynik! A co powinno być najważniejsze dla Ciebie? Jak najmniej działania i wynik przypisany do CIEBIE! Ja wiem, że większość z nas była uczona tego, że nie wolno się chwalić. Zapomnij o tym! Fałszywa skromność jest twoim największym wrogiem. Jak coś osiągniesz to upewnij się, że twój szef o tym wie. Jeżeli Ty nie jesteś dumny/a ze swoich osiągnięć, to kto ma być?

3. A co jeżeli szef teraz będzie mi dawał więcej do zrobienia? Chcesz więcej, czy nie? W zależności od odpowiedzi na to pytanie podejmuj odpowiednie kroki. Ale zawsze, zawsze komunikuj szefowi co ta dodatkowa praca dla Ciebie oznacza. Są jednostki, które chcą jak najwięcej odpowiedzialności i pracy i cały czas proszą o więcej. Wtedy zgodnie z zasadą wygrana-wygrana szef będzie dodawał więcej pracy i odpowiedzialności. Ja też tak robię. Dzięki temu osoba, która dla mnie pracuje jest zadowolona, bo uczy się coraz więcej i dostarcza coraz więcej, a ja też jestem zadowolony, bo mogę się zająć innymi rzeczami i też dostarczam więcej. Układ jasny i klarowny.

Jak to działa, gdy szef deleguje, a nie słyszy od podwładnego słowa „nie”? Zakłada, że wszystko jest ok. i dorzuca coraz więcej. Niby dlaczego miałby zakładać inaczej? Ma przecież do czynienia z dorosły człowiekiem i zakłada, że dostanie jakąś informację zwrotną. Jeżeli jednak jesteś dzieckiem i ten problem Cię dotyczy, to skontaktuj się z Rzecznikiem Praw Dziecka, bo to oznacza, że łamane jest prawo. Jeżeli jesteś osobą dorosłą, a twój szef ładuje na Ciebie świadomie więcej obowiązków, nie patrząc na twoje protesty, to zastanów się czy jesteś we właściwym miejscu. Pracodawców jest wielu.

4. Słabsza forma. Zdarza się każdemu i naturalne jest to, że i najlepszym trafi się czas, kiedy będą dostarczać poniżej swojej średniej. I tutaj wg. mnie ryzyko jest dużo mniejsze w przypadku kogoś, kto pokazywał, że dużo potrafi. Wtedy każdy rozsądny szef pójdzie do niego spytać, co się stało i czy nie potrzebuje pomocy, bo o dobrego pracownika warto, nawet egoistycznie, dbać. W przypadku osoby, która się „oszczędzała” wysiłek szefa będzie zapewne dużo mniejszy, bo będzie widać mniejszą różnicę.

Jak to podsumować? Po pierwsze dbaj o siebie, po drugie jeżeli się w coś angażujesz, to się do tego przyłóż, po trzecie zapomnij o fałszywej skromności i upewnij się, że twoje osiągnięcia są widoczne, a po czwarte poproś o pomoc jeżeli jej potrzebujesz.

Pozdrawiam i powodzenia.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

06 lipca 2011

Syndrom wypalenia zawodowego

Syndrom wypalenia zawodowego

Autorem artykułu jest Paulina Reuter



Czym jest syndrom wypalenia zawodowego, jak można mu przeciwdziałać i jak sobie z nim radzić gdy się pojawi.
W wielkim uproszczeniu Syndrom Wypalenia Zawodowego to zbiór objawów charakteryzujących proces reakcji na długotrwały stres i wyczerpanie wykonywaną pracą. Generalnie odnosi się on do kilku szczególnie narażonych na stres i wyczerpanie zawodów (np. psycholog, lekarz, nauczyciel, prawnik, itp.), aczkolwiek osobiście uważam, iż można go odnosić do każdego wykonywanego zawodu, a jako płaszczyznę diagnostyczną traktować łączne pojawienie się dyskryminujących objawów. Do tych objawów zazwyczaj zgodnie zalicza się: dolegliwości somatyczne (bóle głowy, "bóle brzucha", wahania ciśnienia, zwiększenie zapadalności na infekcje, problemy ze snem, itp.); zaburzenia emocjonalne (wahania nastroju, drażliwość, poczucie bezradności, przygnębienie, obniżenie poczucia własnej wartości, itp.); zaburzenia behawioralne (nieobecność w pracy, konfliktowość, spadek wydajności, brak możliwości skupienia się na zadaniach, "lęk przed pójściem do pracy", itp.).
Wypalenie Zawodowe rozwija się w czasie. Zaczyna się bardzo optymistycznie, organizm aktywizuje wszystkie siły witalne, by pokazać się z jak najlepszej strony. Mamy mnóstwo energii, by pracować 12 godzin bez odczuwania zmęczenia i by brać na siebie "nadludzką" ilość obowiązków i zadań. Efekty pojawiają się dosyć szybko - przełożeni dochodzą do pożądanych wniosków - potwierdzają swoje oczekiwania wobec nas i naszej pracy, otrzymujemy kontrakt długoterminowy. Organizm wreszcie może odpocząć, wrzucić na luz, faza nadaktywności przechodzi do historii i zostaje wystawiony "rachunek". Musimy skompensować straty substancji odżywczych oraz zmęczenie, jakiego z powodu euforii nie odczuwaliśmy. Nagle okazuje się, że zadania, które wykonywaliśmy "z biegu" zaczynają nam sprawiać problemy, męczymy się, zniechęcamy, zaczynamy "wyczekiwać na koniec pracy", a następnego dnia rano odczuwamy "skurcze w brzuchu" na myśl o tym, że mamy znów mierzyć się z naszymi obowiązkami zawodowymi. Takie symptomy to faza alarmowa, sygnał od organizmu, że nie będzie "jechał na maksymalnych obrotach" cały czas i żebyśmy to wzięli pod uwagę "planując karierę". Niestety my musimy "trzymać formę", nie chcemy by zastąpili nas inni, chcemy się realizować poprzez osiąganie kolejnych, ambitnych celów. Pracujemy więc jeszcze ciężej, zostajemy "po godzinach", "bierzemy pracę do domu", zaniedbujemy rodzinę i przyjaciół, a nasz organizm coraz bardziej się buntuje, uruchamiając kolejne symptomy (bóle głowy, depresje, lęki, zaniżenie własnej wartości, itp.). W pewnym momencie koszty pracy przewyższają profity i podejmujemy decyzję o ucieczce, zwalniamy się z pracy i zaczynamy wszystko od nowa. Tak w wielkim skrócie można by opisać cykliczny proces popadania i wyzwalania się z Wypalenia Zawodowego.

Jak można przerwać ten "zaklęty krąg"? Przede wszystkim przeanalizujmy po kolei podstawowe czynniki, które warunkują to zjawisko. Pierwszy zbiór czynników to organizacja, miejsce pracy, zbiór reguł, które wytyczają zasady pracy. Na początku naszej przygody z pracą (karierą) nie ma się takiej władzy i statusu, by je zmieniać, więc najmądrzejsze co można zrobić to poświęcić trochę czasu, by je poznać i po prostu się do nich dostosować. Im lepiej będziesz wiedział, co i jak masz robić, tym efektywniej będziesz mógł pracować. To trochę tak jak z nauką jazdy, im szybciej nauczysz się skręcać i zmieniać biegi, tym szybciej będziesz mógł komfortowo przemieszczać się z miejsca na miejsce. Oczywiście kiedy Twój status w firmie się podniesie i uzyskasz większą władzę, będziesz mógł zacząć zmieniać zasady z korzyścią dla siebie, firmy i pozostałych pracowników. Drugi zbiór czynników to wszystko to, co związane jest z kontaktami z innymi pracownikami. Nie trzeba chyba uzasadniać, że im lepsze stosunki z przełożonymi i podwładnymi, tym łatwiej i milej się pracuje. Należy jednak przestrzec przed pułapką "zbyt dobrych kontaktów". Praca to przede wszystkim wykonywanie zadań i realizacja celów, kontakty z innymi ludźmi mają być dobre, miłe i profesjonalne. Wyświadczajmy innym drobne (podkreślam - drobne!!) przysługi, bo w przyszłości inni nam się odwdzięczą, ale unikajmy wykonywania za kogoś pracy, bo uzna, że tak po prostu powinno być i później nie przyjmie do wiadomości, że znów on miałby tą (swoją!) pracę wykonywać. Niech każdy zna swoje miejsce i robi swoje. Utrzymywanie dobrych kontaktów ze współpracownikami to również możliwość podzielenia się swoimi problemami zawodowymi, uzyskania porad i wsparcia w trudnych chwilach. Jednakże grupa najważniejszych czynników to po prostu ty sam. Czyli zarówno Twoje przygotowanie fizyczne jak i nastawienie psychiczne. Nie są to jednak sprawy rozdzielne, ale jak mawia stare porzekadło: "w zdrowym ciele zdrowy duch" - jeśli zadbasz o swój organizm, a wykonywana praca jest właśnie tym, co chciałbyś robić w życiu, sukces masz zasadniczo zagwarantowany.

Ludzie bardzo często zapominają, że dbanie o dobrą figurę, robienie masy mięśniowej czy wysoce kontuzjogenne uprawianie sportów ekstremalnych to nie to samo, co dbanie o zdrowie. Dbanie o zdrowie to przede wszystkim zapewnienie organizmowi składników, jakie potrzebuje do wykonywania pracy jakiej od niego oczekujemy. Im więcej oczekujesz od swojego organizmu (np. pracy po 60 godzin tygodniowo) tym więcej i tym lepszej jakości produktów odżywczych będziesz mu musiał dostarczyć. Oczywiście samo odżywianie nie wystarczy, kolejny bardzo ważny element to zdrowy, spokojny sen - śpij około 7 godzin na dobę, nawet kosztem innych Twoich rozrywek jak: telewizja, piwo, gry komputerowe itp. Sen to odpoczynek uniwersalny, pozwalający zarówno zregenerować siły fizyczne jak i "uporządkować" wiele spraw, którymi zajmuje się to Twój umysł w ciągu dnia. Już po kilku tygodniach zdrowego snu i zdrowego odżywiania Twój organizm niejako "sam z siebie" znów wejdzie na wysokie obroty, tylko tym razem będzie go po prostu na to stać.

Twoja efektywność w pracy zależ głównie od Ciebie. To czy staniesz się ofiarą Syndromu Wypalenia Zawodowego to zasadniczo tylko i wyłącznie Twoja decyzja. Poznaj swój organizm, naucz się rozpoznawać subtelne sygnały jakie od niego otrzymujesz i po prostu zacznij o niego dbać.

---

Paulina Reuter-Szczypczyk – Magister psychologii, specjalista z zakresu psychologii polityki i reklamy, od ponad 5 lat pracuje w agencji reklamowej; współpracuje z serwisem www.activebrain.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Psychotest: Wypalenie zawodowe

Psychotest: Wypalenie zawodowe

Autorem artykułu jest Paulina Reuter



Krótki psychotest pozwalający ocenić czy jesteś zagrożony syndromem wypalenia zawodowego.
Niniejszy test powinien być traktowany jedynie jako “zabawa”. Jeśli poważnie jesteś zainteresowany stanem swojego zdrowia i jeśli podejrzewasz, że Syndrom Wypalenia Zawodowego jest u Ciebie w zaawansowanej fazie koniecznie udaj się do specjalisty – psychologa, który profesjonalnie zajmie się Twoją diagnostyką i “leczeniem”. Test powinien jedynie uwrażliwić Cię na problem Wypalenia Zawodowego i dać Ci wskazówki do tego, jak skorygować swoje życie (higiena psychiczna, odżywianie, relaks), by uniknąć przykrych konsekwencji tego coraz powszedniejszego zjawiska.
Odpowiadaj na poniższe pytania w takiej kolejności w jakiej są one przygotowane. Nie zastanawiaj się tylko najszybciej jak to możliwe zaznaczając na kartce jeden punkt (1) za każdym razem jak na dane pytanie odpowiesz TAK. Po udzieleniu odpowiedzi na wszystkie pytania zsumuj ilość punktów i odczytaj wskazówki adekwatne do Twojego aktualnego poziomu wypalenia zawodowego.

- Czy w ostatnim okresie częściej niż zwykle byłeś nieobecny w pracy z powodu choroby lub nieplanowanego wcześniej urlopu?
- Czy Twoi koledzy z pracy zwrócili Ci w ostatnim czasie uwagę, że jesteś konfliktowy lub nerwowy?
- Czy masz problemy z zaśnięciem lub budzisz się często w nocy bez wyraźnej przyczyny?
- Czy masz problemy z wykonywaniem pracy na czas pomimo nie zwiększania się ilości Twoich obowiązków w ostatnim czasie?
- Czy denerwują Cię na pozór nieistotne, błahe rzeczy, takie które do niedawna były Ci obojętne?
- Czy w ostatnim czasie odczuwasz częstsze niż zwykle bóle głowy?
- Czy wychodząc z domu do pracy odczuwasz zniechęcenie lub lęk?
- Czy ostatnio czujesz się przygnębiony, nie cieszą Cię rzeczy, które jeszcze nie dawno sprawiały Ci radość?
- Czy czujesz się wciąż zmęczony?
- Czy zauważyłeś u siebie ostatnio trudności z koncentracją, skupieniem się na zadaniach do zrealizowania?
- Czy zauważyłeś u siebie w ostatnim czasie gwałtowne i częste zmiany nastroju?
- Czy często (2-3 razy w tygodniu) odczuwasz bóle brzucha lub bóle kręgosłupa?


Niskie prawdopodobieństwo Wypalenia Zawodowego (od 0 do 4 punktów).

Zasadniczo nie masz się czego obawiać, mimo to zwróć uwagę na swoją dietę, dostarczaj organizmowi aminokwasów i mikroelementów, które zapewnią mu możliwość długotrwałej pracy na wysokich obrotach bez konsekwencji “płacenia wysokich rachunków”.

Umiarkowane prawdopodobieństwo Wypalenia Zawodowego (od 5 do 8 punktów).

Najwyższy czas by coś zmienić. Czujesz, że coraz szybciej staczasz się w przepaść. Nie jest jeszcze za późno. Po pierwsze zagwarantuj sobie codziennie efektywny wypoczynek (7 godzin snu), śpij w przewietrzonym pomieszczeniu (wietrz 20-30 minut przed snem), nie jedz obfitej kolacji, nie pij alkoholu tuż przed snem. Rano koniecznie zrób sobie “małą rozgrzewkę” – wystarczą skłony, brzuszki i kilka przysiadów – spraw by Twoje serce naturalnie się rozruszało (bez kawy!). W ciągu dnia dbaj o krótkie przerwy (usiądź w pokoju, albo w toalecie i na 2 minuty zamknij oczy i spokojnie oddychaj), ale nie przesadzaj z ich częstotliwością – pamiętaj, że po każdej przerwie znów musisz się wdrożyć w zadanie – rób je więc wtedy, kiedy naprawdę ich potrzebujesz. I na koniec – najważniejsze – zdrowo się odżywiaj (jeśli nie masz czasu na przygotowywanie zdrowych posiłków) korzystaj z suplementów renomowanych firm (tyrozyna, tauryna, lecytyna, ALC) i nie zapominaj o minerałach (przede wszystkim magnez).

Wysokie prawdopodobieństwo Wypalenia Zawodowego (od 9 do 12 punktów).

Najlepiej zrobisz udając się do specjalisty (psychologa), z nim ustal co powinieneś zmienić w swoim życiu by wyjść cało z pułapki Wypalenia Zawodowego. Jeśli masz zaufanie do szefa porozmawiaj również z nim, opowiedz mu o swoich objawach i Twoich podejrzeniach – jeśli zaszedł tak wysoko, by zostać Twoim szefem, na pewno musiał sobie poradzić z Syndromem Wypalenia Zawodowego. Weź sobie również głęboko do serca wskazówki z akapitu powyżej – zdrowy sen i dostarczenie odpowiednich substancji odżywczych, zawsze i w każdych okolicznościach zadziałają pozytywnie.

Jeśli masz jakieś pytania lub wątpliwości co do psychotestu, albo chciałbyś porozmawiać o problemach wynikających z Syndromu Wypalenia Zawodowego napisz do mnie: p.reuter@activebrain.pl


---

Paulina Reuter-Szczypczyk – Magister psychologii, specjalista z zakresu psychologii polityki i reklamy, od ponad 5 lat pracuje w agencji reklamowej; współpracuje z serwisem www.activebrain.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jaki jest wzór na sukces?

Jaki jest wzór na sukces?

Autorem artykułu jest Joanna Wiejak



Od pucybuta do milionera – dostrzegamy bogatych, którzy dorobili się fortuny, księżniczki, dyktatorów, polityków, ludzi sławnych i bogatych, ludzi z pierwszych stron gazet, twarze z telewizji, sportowców, naukowców, aktorów, ludzi osiągających sukcesy w prestiżowych, dobrze płatnych zawodach.
O czym Ty teraz marzysz?

Niektórzy nie lubią lub boją przyznawać się do swoich marzeń. Każdy z nas jednak marzy. Jedni częściej, drudzy bardziej romantycznie, a jeszcze inni zabiegani i przytłoczeni codziennością w ogóle tego nie zauważają. Jednak każdy z nas czasem skrycie marzy. O czym marzymy najczęściej? By być sławni, bogaci, piękni, młodzi. Mieć powodzenie w życiu i miłości, być kochanym, podziwianym, zrobić karierę, cieszyć się uznaniem. By żyć w zdrowiu, szczęściu, pokoju i dobrobycie. Mieć grono sprawdzonych przyjaciół, oddanych kibiców, zapatrzonych wielbicieli.

Czy nasze cele są egoistyczne?

Czy więc w określaniu naszych celów nie jesteśmy zbyt egoistyczni? Nie – bo przecież tego samego pragniemy dla naszych bliskich, przyjaciół, znajomych, a nawet nieznajomych, no, może pomijamy tylko naszych wrogów.

O kim mówimy, że osiągnął sukces?

Znany aktor osiągnął sukces, bo został dostrzeżony przez krytyków i otrzymał prestiżową międzynarodową nagrodę. Piękna modelka, słynna śpiewaczka, zdolny kompozytor...

Od pucybuta do milionera – dostrzegamy bogatych, którzy dorobili się fortuny, królów, księżniczki, dyktatorów, polityków, ludzi sławnych i bogatych, ludzi, o których się mówi, ludzi z pierwszych stron gazet, twarze z telewizji, sportowców, naukowców, ludzi osiągających sukcesy w prestiżowych, dobrze płatnych zawodach: lekarzy, architektów, prawników.

Czy istnieją wzorce sukcesu?

Czy istnieją pewne wartości, które umiejętnie skomponowane będą stanowiły swoisty wzorzec i kanon sukcesu? Co ma wpływ na uznanie sukcesu przez otoczenie? Odpowiedź nie jest prosta. Mówiąc o osiągnięciu sukcesu myślimy o różnych wartościach:

• miłość,
• szczęście,
• zdrowie,
• bogactwo,
• sława,
• powodzenie,
• piękno,
• młodość,
• władza,
• pieniądze,
• rodzina,
• kariera,
• spełnianie marzeń,
• szczęście,
• pokój,
• stanowiska,
• uznanie,
• podziw.

Na niektóre z tych wartości nie mamy wpływu wcale. Na inne w niewielkim zakresie. Ale są i takie, na które całkiem świadomie możemy zapracować, jeśli tylko będziemy potrafili jasno określić nasze wartości i precyzyjnie dążyć do realizacji celów. Czasem będzie potrzebne nam trochę talentów, czy szczęścia, czasem dobra rada, wparcie przyjaciół lub znalezienie dobrego mentora.

To, jak postrzegamy sukces zależy od naszych marzeń, aspiracji i celów. Ale nie tylko. Ważne jest także, czy nasz sukces zostanie zauważony - bo nasz sukces uznajemy tak naprawdę dopiero wtedy, gdy docenią nas inni.
---

Joanna Wiejak

- Zobacz, jak zostać profesjonalnym inwestorem >>
- Przyjdź i spełnij swoje finansowe marzenia >>


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jak zbudować swój sukces?

Jak zbudować swój sukces?

Autorem artykułu jest Joanna Wiejak



Co znaczy osiągnąć szczęście, jeśli nie potrafimy powiedzieć, na czym to szczęście dla nas polega? Być bogatym, to ile mieć pieniędzy? A może tylko być bogatszym od sąsiada? Żyć w dobrobycie, to w domku pod miastem, luksusowej rezydencji, czy w pałacu? A może w namiocie szejka na pustyni?
Czy nasz sukces zostanie zauważony?

To, jak postrzegamy sukces zależy od naszych marzeń, aspiracji i celów. Ale nie tylko. Zależy również od wymagań stawianych nam przez otoczenie i obowiązujących w naszym środowisku pewnych wzorców sukcesu.

Miernikiem osiągnięcia sukcesu dla jednych będzie prestiż i popularność. Dla innych sięgnięcie po puchar, nagrody, zdobycie szczytów. Jedni uzależnią to od ceny sukcesu, którą musieli zapłacić po drodze, dla niektórych ważne będą aspekty moralne, a inni nie będą przejmować się nimi wcale, stosując strategię: nie ważne, czy po trupach, ważne, że prosto do celu.

Ale nasz sukces uznajemy tak naprawdę dopiero wtedy, gdy zauważą go inni. Bo, czy zauważamy, że jesteśmy zdrowi? Że mamy przyjaciół i rodzinę?

Jakie aktywa budują nasz sukces?

Co takiego może kryć się za określeniem aktywa sukcesu? Jak określić aktywa sukcesu, skoro sam sukces jest tak trudny do określenia?

Jeśli nie wiemy, jaki cel chcemy osiągnąć, jak będziemy wiedzieli, jakie powinniśmy zgromadzić aktywa? Zawsze skazujemy się na niezadowolenie. Zawsze niespełniony cel będzie przed nami. Zawsze sukces będzie nieosiągalny.

Co znaczy osiągnąć szczęście, jeśli nie potrafimy powiedzieć, na czym to szczęście dla nas polega? Być bogatym, to ile mieć pieniędzy? A może tylko być bogatszym od sąsiada? Żyć w dobrobycie, to w domku pod miastem, luksusowej rezydencji, czy w pałacu? A może w namiocie szejka na pustyni?

Jeśli w dziedzinie finansów aktywami określamy wszystko, co posiadamy i co generuje nam zyski, to aktywami sukcesu będzie wszystko to, co buduje nasz sukces. Wszystko to, co ma wpływ na osiągnięcie przez nas sukcesu. Podstawą jest jednak chwila zadumy nad naszymi marzeniami i celami, które chcemy osiągnąć. Bazą do ich budowy jest nasza wiedza, nasze talenty, umiejętności i doświadczenia, które zdobyliśmy, wykształciliśmy, rozwinęliśmy w trakcie całego naszego życia.

Jak krok po kroku zbudować swój sukces?

Jeśli budujemy dom, gromadzimy cegły, kleje, zaprawy. Jeśli sami nie umiemy budować zatrudniamy architekta, majstra, robotników, którzy pomogą nam zbudować nasz dom. Zbudowanie naszego domu jest w tym momencie naszym celem. Określamy jak ma wyglądać, co jest potrzebne do jego wykonania, kto potrafi pomóc nam wykończyć dom tak jak chcemy, zgodnie z naszym gustem, możliwościami, potrzebami. Sukcesem jest zakończenie budowy. Sukcesem jest wprowadzenie się do nowych, pachnących drewnem i świeżymi farbami pomieszczeń. Możesz powiedzieć: dziś skończyłem budowę domu. Możesz powiedzieć: jutro się wprowadzam.

Aktywa sukcesu to wszystkie wartości materialne i niematerialne, wszystkie dobra, doświadczenia, talenty, umiejętności i rady, które uda nam się zgromadzić i z których będziemy potrafili czerpać wiedzę i korzyści, aby osiągnąć cel – zbudować swój własny życiowy sukces.

Czy już masz zaplanowany swój sukces? Czy już wiesz, jakie zgromadzić aktywa?

---

Joanna Wiejak

- Zobacz, jak zostać profesjonalnym inwestorem >>
- Przyjdź i spełnij swoje finansowe marzenia >>


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl