31 października 2018

Skup się na priorytetach

Skup się na priorytetach


Autor: Daniel Karwicki


Wszyscy mamy jakieś marzenia i cele, które chcielibyśmy zrealizować. Kiedy skutecznie i systematycznie działamy na rzecz własnych planów, przynosi nam to wielką satysfakcję. Nie ma co ukrywać, że wszyscy lubimy widzieć konkretne efekty naszej pracy. Jednak często doświadczamy czegoś przeciwnego. Co zatem zrobić, żeby nasze działania były bardziej produktywne?


Jak sam tytuł wskazuje, należy skupić się na priorytetach. Mimo wszystko nie zawsze oczywiste jest to, co należy do priorytetów. Prawdziwe będzie stwierdzenie, iż w wielu przypadkach ludzie ich nie posiadają. Skąd ten wniosek? Gdyby było inaczej, nie byłoby tylu problemów i bałaganu w życiu ludzkim. To właśnie brak sprecyzowania tego, co jest ważne i odseparowanie tego, co nieważne czyni w życiu zamęt. Można mieć naprawdę wspaniałe plany, lecz bez określenia priorytetów, które pomogą w ich osiągnięciu, nie zajdzie się daleko. W związku z tym pokrótce omówię tutaj, jak można uporządkować własne działania i skupić się na tym, co faktycznie jest istotne.

Czym są priorytety?

Szczerze powiedziawszy, ciężko jest jednoznacznie powiedzieć, co do nich należy. A to z tego względu, że jako ludzie mamy różne cele i marzenia i wobec tego nie u każdego mogą one być takie same. Wszystko zależy od tego, co akurat dla każdego jest ważne w życiu. Jeśli natomiast są zbieżne, to mogą z kolei zajmować inne miejsca w hierarchii; mogą też się zmieniać, albowiem jako ludzie też się zmieniamy. Są one bardzo indywidualną kwestią, także zrozumiałe jest, że nie można przyporządkować priorytetów jednej osoby do drugiej. Byłby to raczej chybiony pomysł. Wiadomo, że ktoś, kto pragnie zrzucić zbędne kilogramy, ma zupełnie inną wizję odnośnie do tego, co jest dla niego ważne niż ktoś, kogo marzeniem jest posiadać dom albo odbyć podróż dookoła świata. Tak na marginesie – to tylko mały przykład. Niemniej tym, co je łączy, jest to, co dzięki nim osiągamy w życiu i jakie korzyści odnosimy, posiadając je. Szkoda tylko, że nie za wiele osób zdaje sobie sprawę z ich mocy i dobroczynnego wpływu na życie. Wiedzą to natomiast ci, którzy osiągają to, czego pragną. Żeby również dołączyć do grona tych ludzi, dobrze byłoby lepiej je określić i trzymać się ich. A to zrobić może już każdy. Jak?

Przede wszystkim należy zrozumieć, że nie wszystko służy. To właśnie wcześniej wspomniany brak sprecyzowania tego, co ważne prowadzi do sytuacji, w których człowiek jest rozstrzelony, ponieważ nie czyniąc rozróżnień, doprowadza on do czegoś dla niego szkodliwego. Nie przedkłada rzeczy ważnych nad nieważne. I to powoduje, że zamiast zabierać się w pierwszej kolejności za rzeczy istotne i kierować się własną hierarchią priorytetów robi zazwyczaj wszystko na chybił trafił. Tym samym rezultaty jego poczynań i postawy życiowej są również niejasne. Kiedy ma się rzeczywiście poważny cel w życiu, nie może być mowy o zrealizowaniu go w sposób chaotyczny, czyli robiąc rzeczy niekoniecznie potrzebne i przybliżające do niego, jak i kierowanie się nastawieniem, które wprowadza jedynie bałagan. Żeby coś osiągnąć potrzeba dokładniejszego samookreślenia się oraz charakteru i woli. To wyzwanie, lecz każdy jest w stanie mu sprostać.

Określ własne priorytety

Na pewno jesteś osobą, która ma konkretny cel do osiągnięcia albo marzenie, które chce zrealizować. Na pewno pomocne będzie poświęcenie nieco czasu na przemyślenie, co pomoże Ci dostać się tam, gdzie pragniesz być – innymi słowy co musisz zrobić, aby Twój cel się urzeczywistnił. Jeśli dla przykładu prowadzisz biznes i chcesz, żeby lepiej prosperował i przynosił większe dochody, musisz zastanowić się nad tym, co zrobić, żeby go usprawnić. Być może będzie trzeba zainwestować w siebie i wybrać się na szkolenia związane ze sprzedażą lub podnieść swoje umiejętności interpersonalne. Albo jedno i drugie. A może Twoim celem jest jakaś wielka wyprawa i zwiedzenie świata? I w tym przypadku ważne jest dowiedzieć się, co będzie Ci potrzebne i przygotować się do niej. Oczywiście opisałem hipotetyczne sytuacje mające na celu jedynie wyjaśnić, w czym rzecz. Jest całkiem prawdopodobne, że masz inne zamiary, jednak ta sama zasada panuje wszędzie. Kiedy to będzie już sprecyzowane to trzeba zrobić kolejną rzecz. Jest nią wyeliminowanie wszystkiego, co pochłania Twój czas i energię, a nie daje Ci w zamian nic. To niezbędna procedura, albowiem jedną z rzeczy, jaka przyprawia człowieka o frustrację, jest brak czasu.

Zauważ, że ludzie narzekają na brak czasu. A wiesz, jaki typ ludzi robi to najczęściej? Robią to ci, którzy nie posiadają sprecyzowanych celów i priorytetów w życiu. To jest właśnie różnica pomiędzy osobami, które wiedzą, czego chcą a tymi, które nie mają pojęcia. Osoby ukierunkowane na realizowanie własnych celów nie zajmują się rzeczami nieważnymi, gdyż robienie rzeczy istotnych pochłania je całkowicie, zatem nie mają czasu na robienie tego, co nieważne. I dlatego nie poświęcają im uwagi. Interesujące, racja? Odwrotna sytuacja ma miejsce w przypadku ludzi, którzy robią wszystko, lecz nie to, co powinni. Im zawsze brakuje czasu i „nie wyrabiają się ze wszystkim”. Gdyby tylko zaprzestali robienia „wszystkiego”, zyskaliby więcej czasu na robienie tego, co najważniejsze. I w tym miejscu pojawia się kolejne zadanie dla Ciebie. Sam musisz dokonać wnikliwej obserwacji czynności, które wykonujesz. Poobserwuj siebie i spójrz, co rzeczywiście przynosi Ci korzyści i efekty a co nie. Widzisz, ludzie mają tendencję do marnowania czasu przy czynnościach, które nie dają im niczego. To pochłaniacze czasu. Zaliczyć do nich można np. leżenie na kanapie ze wzrokiem mętnie wlepionym w ekran telewizora, bezcelowe surfowanie w Internecie, rozprawianie o sprawach mało istotnych itp. Założyć się można, że gdyby chociaż część z tych „obowiązków” sobie odpuścili albo znacznie ograniczyli, znalazłoby się automatycznie więcej czasu na prawdziwe priorytety. Do tego potrzebne jest jednak zrozumienie, że pragnąc osiągnąć zamierzony cel, należy dać mu czas, uwagę, energię i poświęcenie. To podobnie jak z inwestycją. Ona przynosi zysk wtedy, kiedy w pierwszej kolejności coś się od siebie daje. Także cel będzie daleko dopóty, dopóki człowiek nie uświadomi sobie, że musi zmienić nieco swoje podejście i dać coś od siebie. Chciałbym przy okazji nadmienić, że nie zamierzam do końca krytykować czynności, które nie stanowią priorytetów. Nie chodzi o to, że są one według mnie złe. Chodzi bardziej o to, że są wykonywane przez wiele osób w pierwszej kolejności, a to poważny błąd. Rzeczami mało istotnymi można się zająć jedynie wtedy, kiedy te ważniejsze zostały już zrobione. Priorytety ponad wszystko. I nie jest to tylko tani slogan. To poważna sprawa i wie o tym każdy, dla kogo priorytety stanowią świętość.

Zachęcam Cię do kierowania się w swoim życiu i codziennych obowiązkach priorytetami. Wynikać będą z tego dwie korzyści. Pierwsza – będziesz skupiony na robieniu najważniejszych rzeczy, które ostatecznie przyniosą Ci korzyści i dzięki którym osiągniesz cel. Druga – nie będziesz marnował czasu na coś, co i tak Ci nic nie da. Mogę Ci zagwarantować, że kiedy zaczniesz kierować się priorytetami i odpuścisz sobie zajmowanie się zbędnymi czynnościami, po jakimś czasie zaobserwujesz, jak bardzo niepotrzebne one były i zdziwisz się, jak mogłeś w ogóle poświęcać im czas i uwagę. W takim razie skup się na priorytetach. To dzięki nim będziesz bardziej ukierunkowany na robienie tego, co jest najbliższe Twemu sercu. I niechaj tak będzie.


Daniel Karwicki

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Praca nad sobą zawsze popłaca

Praca nad sobą zawsze popłaca


Autor: Daniel Karwicki


W każdej sferze życia mamy sporo do zrobienia i nauczenia się – oczywiście chodzi tutaj o tych, którzy chcą się rozwijać i czynić swoje życie lepszym. Nie pozostaje nam zatem nic innego, jak zadbać o to, aby mieć dobre wzorce i dostęp do użytecznej wiedzy, która wykorzystana w praktyce przyniesie korzyści. Być może zastanawiasz się, dlaczego jest to ważne?


Szczerze powiedziawszy, niewielki procent ludzi bierze się za usprawnianie swojego życia. Z jednej strony praktycznie większość z nich pragnie czegoś więcej, jednak z drugiej strony nigdy nie zabierają się za to, żeby faktycznie coś zmienić. Włączają hamulec, a to sprawia, iż stoją w miejscu. Zastanawiają się także, czemu nic nie idzie tak, jak powinno. Jak to zwykle bywa, obwiniają przy tym los, innych ludzi czy sytuacje za stan, w jakim znajduje się ich życie. Prowadzi to do rozgoryczenia i tak po prawdzie do doświadczania ciągle tego samego. Mimo wszystko nie musi tak być wiecznie. Zawsze jest wybór i zawsze można dokonać zmiany. Dla chcącego nic trudnego – że użyję znanego powiedzenia. Należałoby tylko zmienić nieco podejście do samego życia, jak i do siebie. I o tym będę tutaj pisał.

Coś, co trzeba zrozumieć

Jesteśmy istotami, które mają fantastyczne predyspozycje do rozwijania się. Chyba żaden inny gatunek na tej planecie nie ma takich możliwości, jakie my posiadamy pod tym względem. Sprowadza się to do tego, że jesteśmy zdolni do dokonywania niebywałych rzeczy w życiu i rozwijania się w naprawdę piękny sposób. Dlaczego by tego nie wykorzystać? A może zapytam inaczej. Dlaczego tak dużo ludzi nie wykorzystuje własnego potencjału? Co ich przed tym zatrzymuje? Odpowiedź nie będzie zbyt zaskakująca. Lenistwo – tak można to w skrócie ująć. Nie każdy chce wykazać się choćby minimalnym wysiłkiem w celu poprawy swojego życia. Zbyt wiele osób robi jedynie to, co łatwe i na tym poprzestaje. Nie oszukujmy się. Robienie tego, co łatwe nigdy nie przynosi wielkich korzyści ani niczego wartościowego. Za to włożenie wysiłku i pracy w doskonalenie siebie i swojego życia już tak. Tak więc głównym powodem, który sprawia, że te osoby nie mogą zbyt wiele zmienić, jest ich nastawienie, sposób myślenia i właśnie lenistwo. Jeśli to się nie zmieni to i życie również.

Żeby dokonać zmian, trzeba przede wszystkim nabrać nieco pokory i być szczerym wobec siebie. Każdy z nas ma wiele do nadrobienia w każdej sferze życia. Wszak na tym polega rozwój. Gdybyśmy byli chodzącymi ideałami, to w zasadzie niczego już byśmy się nie nauczyli, jak i przestalibyśmy się rozwijać. To smutna perspektywa, albowiem oznaczałoby to dla nas naprawdę koniec. Pomyśl tylko o tym. Co może zrobić człowiek, który nie ma możliwości dalszego rozwoju, gdyż uznał się za absolut? Może jedynie stać w miejscu, a to oznacza regres. Smutny finał – zgodzisz się z tym? Cała więc radość życia polega na wzrastaniu, a to można robić wyłącznie poprzez stałą pracę nad sobą i nad takimi obszarami w życiu, które potrzebują usprawnienia. Dla człowieka, który stwierdził, że jest gotowy na zmiany, otwierają się wszelkie możliwości. A gotowym można być wszędzie i zawsze, ponieważ pozostaje to kwestią dokonania jednej jedynej decyzji.

Jesteś gotowy?

Na przyjęcie odpowiedzialności za własne życie i rozpoczęcie pracy nad sobą? Skoro tak to fantastycznie. Stoisz przed wielkimi możliwościami. Wykorzystaj w takim razie swój potencjał najlepiej, jak to jest możliwe. Na pewno pomoże Ci w tym odpowiedni dobór ludzi, którymi się będziesz otaczał. Niezależnie od tego, co robisz i jakie sfery pragniesz w swoim życiu rozwijać i usprawniać – może to być związek albo biznes, sport, który uprawiasz lub relacje międzyludzkie – to szukaj zawsze ekspertów, którzy wyjaśnią Ci dobrze, w czym rzecz, albowiem to od nich dostaniesz fachowe porady, które po zastosowaniu w praktyce okażą się skuteczne i przyniosą Ci korzyści. To jest wiedza na wagę złota i rozumiejąc to, docenisz jej zalety. Nieporozumieniem jest natomiast zwracanie się do tych, którzy się nie rozwijają i nie czują takiej potrzeby, za to chętnie wypowiedzą się na każdy temat oraz udzielą „stosownych porad”. Chodzenie do takich ludzi z własnymi problemami to przepis na katastrofę – z tego prostego względu, że po „wizycie” będzie jeszcze gorzej niż uprzednio. Jak bowiem mogą pomóc Ci ludzie, którzy szerokim łukiem omijają rozwój i pracę nad sobą? Wydaje się więc całkiem normalne, że należycie dobrane towarzystwo prawdziwych ekspertów pozwoli Ci na odpowiedni rozwój. Takich ludzi można określić mentorami. To wyjątkowe osoby, z których wiedzy i doświadczenia warto skorzystać. Wynika z tego morał, że z kim się zadajesz, takim się stajesz. Ma to sens, zgodzisz się z tym?

Również nie bez znaczenia jest to, co sobie na co dzień przyswajamy i na czym skupiamy swoją uwagę. Dzisiejszy świat to świat informacji, ponieważ napływają one do nas z każdej strony i każdym możliwym sposobem. To sprawia, że ludzie w dużej mierze stają się rozproszeni i przyswajają różne treści, które często okazują się bezużyteczne. Zamiast wyciągać z tego natłoku informacji to, co akurat pożyteczne marnują czas na zajmowanie się zwykłymi bzdurami. To ma też niebagatelny wpływ na życie i na światopogląd – i dodać oczywiście należy, iż ten wpływ jest negatywny. Brak odseparowania pożytecznych treści od bezużytecznych powoduje mętlik i człowiek przez to się gubi. Warto o tym pamiętać.

O czym jeszcze wspomnieć? Ach tak. Dobór towarzystwa, ekspertów, mentorów, jak i wiedzy wymaga włożenia w to wysiłku. Nie mam jednakże zamiaru pisać tutaj, że chodzi o jakiś heroiczny fizyczny wysiłek. Owszem, praca nad sobą i nad tymi obszarami życia, które także jej wymagają, nie obejdzie się bez poświęcenia i oddania czasu na naukę i rozwój. Niemniej przysłowiowe owoce, jakie człowiek później zbierze dzięki swojej pracy, będą piękne i bezcenne. I to właśnie człowiek, który podjął się pracy nad sobą, stwierdzi później, że było warto. Cierpliwość, samodyscyplina, systematyczność, pokora i szczerość wobec siebie dadzą w końcu odpowiednie rezultaty. Tego nie dowie się ktoś, kto idzie zawsze po linii najmniejszego oporu. Do Ciebie więc należy decyzja, co zamierzasz ze sobą zrobić i jaką ścieżkę życiową wybrać.

Błędem jest niewykorzystywanie własnych możliwości – trzeba to przyznać. Nie marnuj zatem swojego potencjału. Patrz zawsze, w jakich sferach życia masz największe problemy i co sprawia Ci kłopot. Kiedy to zidentyfikujesz, masz wspaniałą sposobność poradzenia sobie z nimi – wymagana będzie jedynie Twoja wola, aby tak się stało. Łatwiej Ci będzie, jeśli poszukasz pomocy u kogoś, kto faktycznie może pomóc Ci w Twoim samorozwoju. Człowiek to istota dość „plastyczna”, a więc może się zmienić. Wykorzystaj więc tę „plastyczność” i niech nigdy nie przyjdzie Ci na myśl, że niczego nie możesz zmienić w sobie oraz w swoim życiu. Możesz i wszystko zależy od Ciebie.


Daniel Karwicki

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Skoncentruj się na tym, co robisz

Skoncentruj się na tym, co robisz


Autor: Daniel Karwicki


W zasadzie to powinienem napisać, abyś skoncentrował się na tym, co robisz, o ile jest to ważne – oczywiście ważne dla Ciebie. Dlaczego należy to uczynić i jakie korzyści to ze sobą niesie? Powodów oraz korzyści, dla których warto to zrobić, jest wiele, jednak w dużej mierze ludzie o nich nie myślą. Może więc dobrym pomysłem byłoby zacząć brać to pod uwagę?


Nie jest żadną niespodzianką, iż człowiek najczęściej jest rozproszony, a w jego umyśle panuje jeden wielki mętlik – to tak naprawdę dotyczy wielu z nas, naprawdę wielu. Żyjemy w jakimś szalonym pędzie, próbując zrobić wszystko w jak najkrótszym czasie i najlepiej jednocześnie. Tylko czy tak naprawdę jest to właściwe rozwiązanie, które daje satysfakcję i stanowi o jakości tego, co robimy? Tutaj można polemizować, a w mojej skromnej opinii jest to poważny błąd. Sam również dałem się złapać w sidła tzw. wielozadaniowości i szczerze mówiąc, jest to najgorsze rozwiązanie z możliwych. Nie wiem, jakie są Twoje odczucia wobec tego, co piszę, jednak mam nadzieję, że ten artykuł sprawi, iż chociaż przez chwilę się nad tym wszystkim zastanowisz. Zatem zapraszam Cię do zapoznania się z jego dalszą częścią.

Czym jest wielozadaniowość?

To mit, który z umiłowaniem „kupują” ludzie, myśląc, że pomoże im on rozwiązać ich własne problemy z natłokiem spraw, jakie mają do załatwienia i jednocześnie pozwoli im zyskać więcej czasu. Gorączkowo więc, jak mrówki, biegają to w jedną stronę to w drugą i zastanawiają się, czy się ze wszystkim wyrobią. Tak na marginesie. Różnica pomiędzy ludźmi a mrówkami jest taka, że mrówki mają konkretny cel w tej całej swojej bieganinie a ludzie nie. Wynika z tego, że ludzie pędzą, tyle że nie za bardzo wiedzą gdzie albo wiedzą, lecz nie mogą się zdecydować, w którą stronę mają najpierw podążyć i co zrobić jako pierwsze. Tworzy się wtedy istna konsternacja i w efekcie biorą się oni za wszystko w tym samym czasie. Rezultat takiego postępowania jest najczęściej… opłakany. A zamiast korzyści i zaoszczędzenia czasu dostają coś zupełnie odmiennego. Dlaczego tak się dzieje?

Nie potrzeba wcale czarodzieja, żeby zrozumieć, w czym tkwi problem. Wiadomo, że najlepiej jest, jeśli każda wykonywana czynność dostaje 100% uwagi zamiast nikłego skupienia. Skoro człowiek „nie jest całym sobą” w tym, co akurat robi – czyli nie daje z siebie wiele – jak może w tym wypadku myśleć o ewentualnych korzyściach i jakości tego, co robi? Jego energia i uwaga są rozproszone pomiędzy wieloma czynnościami, które wykonuje w tym samym czasie, a więc każda czynność dostaje minimum uwagi i energii. To przełoży się na efekty. Wyobraź sobie teraz człowieka, który równocześnie rozmawia przez telefon o pogodzie i plotkuje, pisze jakiś referat i przy okazji ogląda w telewizji ulubiony serial. To taki pakiet 3 w 1 – jak to czasem w hasłach reklamowych bywa. Z tym że ten pakiet to przepis na katastrofę. A to jest jedynie 3 w 1, ponieważ ludzie potrafią nieco go zwiększyć… szczególnie jeśli chodzi o pierwszą cyferkę. W związku z tym nasuwa się oczywista myśl. Co tak naprawdę robi ten osobnik? Tak naprawdę wydłuża sobie czas pisania referatu, zajmując się rzeczami, którymi nie musi się w danej chwili zajmować. Nie dostrzega jednak problemu, gratulując sobie zapewne później świetnie wykonanego zadania i „dobrego tempa”. Szkoda, że nie wpadnie taki gagatek na myśl, że napisałby referat w przynajmniej o połowę krótszym czasie, gdyby nie zajmował się mało istotnymi sprawami – wtedy to dopiero mógłby sobie pogratulować. Poplotkować można sobie przecież kiedy indziej, obejrzeć serial też. Szkopuł w tym, że bohater tej krótkiej historii nie ustalił sobie, co jest priorytetem do zrobienia i na czym się skupić i co można sobie spokojnie odpuścić. Wrzucił wszystko do jednego kotła. To tak, jakby bigos mieszać z zupą pomidorową i myśleć, że wyjdzie z tego coś dobrego; wyjdzie raczej coś niejadalnego i będzie potrzebna pigułka na niestrawność – albo i całe opakowanie pigułek. I tak właśnie wielozadaniowość tworzy coś w gruncie rzeczy niestrawnego. Prędzej czy później łapanie się za każdą czynność w tym samym czasie odbije się niezłą czkawką. Można mimo wszystko tego uniknąć. I dla własnego spokoju mądrze byłoby o tym pomyśleć.

Co tak naprawdę jest ważne?

Jak już wiesz – i być może z własnego doświadczenia również – że wykonywanie wielu czynności bez zorientowania się w tym, które należy wykonać w pierwszej kolejności, a które można sobie odpuścić, przyczynia się do tworzenia chaosu w działaniach. Potrzebny zatem jest plan, czyli rozpisanie sobie przebiegu dnia, tygodnia czy też miesiąca. Pozwala to na lepsze skoncentrowanie się na wykonywaniu tego, co ma się w planie. Jednakże, żeby plan miał ręce i nogi, i żeby był dobry, powinien zawierać coś, bez czego żaden sukces, powodzenie oraz jakość i efektywność nie miałyby miejsca. Co to takiego?

Najważniejszym czynnikiem jest rozeznanie się we własnych priorytetach. To one ukazują to, na czym przede wszystkim należy się skupić. Ile jednak osób posiada priorytety? Albo zapytam inaczej. Ile osób ma świadomość co do tego, co jest dla nich naprawdę ważne a co nie? Być może wiele z nich odpowie, że wie. Zastanawiające za to jest z kolei to, czemu w takim razie nie dają temu 100% uwagi? Głównym problemem jest więc mieszanie priorytetów ze sprawami mało istotnymi, które albo mogą poczekać, albo mogą w ogóle być odstawione na bok. Prosty przykład nieco powyżej wyjaśnił, o co chodzi. Tak naprawdę oddanie się w pełni wykonywaniu jednej czynności pozwala na zrobienie jej naprawdę dobrze. Ma się rozumieć, takie działanie ma więcej sensu, jeśli jest to priorytet. Raz, że poświęca się czas i energię na zrobienie czegoś naprawdę ważnego a dwa, że eliminuje się w ten sposób czynności, które nie mają dobrego wpływu na rzeczy ważne i nie są też nikomu ani niczemu potrzebne. Możesz z łatwością zauważyć, jak ludzie marnują swój czas, uwagę i energię. Wydzwaniają, żeby zawracać komuś głowę nieistotnymi sprawami, przesiadują godzinami na portalach społecznościowych, nie robiąc tam nic sensownego, robią także to, co odciąga ich od tego, czym mają się zająć – odrywają się, żeby gapić się w ekran telewizora, sprawdzają co chwilę, czy są nowe e-maile albo surfują po Internecie, sami nie wiedząc w jakim celu itd. Takich czynności, które mogą wyrwać człowieka ze stanu koncentracji, jest wiele i każdy dobrze zdaje sobie sprawę, czym one są. Nie sugeruję jednak, żeby zaprzestać sprawdzania np. e-maili czy odwiedzania portali społecznościowych i prowadzić jakiś ubogi w rozrywki tryb życia. Sugeruję natomiast mądre przemyślenie sobie, kiedy i co należy zrobić. Sprawami, które nie są aż tak ważne, można zająć się w wolnym czasie, czyli wtedy, kiedy te najważniejsze zostały już zrobione. Trzeba ustalić jakąś hierarchię i oddzielić rzeczy istotne od tych mniej lub w ogóle nieistotnych. To jest klucz do poukładania sobie nie tylko dnia, lecz do i ułatwienia sobie życia. Pomyśl przez chwilę. Jaką korzyść może przynieść robienie czegoś, co nic Ci nie daje i zabiera tylko czas i energię? Nie lepiej jest oddać ten czas i siły na coś, co ma największe znaczenie w Twoim życiu? Tak podpowiada rozsądek – i dobrze podpowiada. Prawdą jest, że ludzie robią wiele niepotrzebnych rzeczy. I po co? Dlaczego nie zaczną w zamian robienia czegoś, na czym by zyskali oni i ich życie?

Pamiętaj, że to ile dajesz z siebie na wykonywanie jakiejkolwiek czynności, ma znaczenie. Twój rezultat będzie adekwatny do włożonego wysiłku. Dając 20%, nie spodziewaj się 100% zwrotu. Co dajesz, to wraca. Wynika z tego, że warto dawać z siebie wyłącznie 100%. Najlepiej się to robi, kiedy wykonuje się jedną czynność w jednym czasie, a dopiero po jej skończeniu bierze się za drugą. I dobrze by było, gdyby te czynności były w pierwszej kolejności priorytetami, a nie dość osobliwą i niezorganizowaną mieszanką, która zawiera to, co istotne z tym, bez czego można się obejść. Weź to pod uwagę.


Daniel Karwicki

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co zrobić, żeby zmienić niechciane nawyki?

Co zrobić, żeby zmienić niechciane nawyki?


Autor: Daniel Karwicki


Nawyki – wszyscy je mamy. Nie zawsze jednak można powiedzieć o nich, iż są pożyteczne i przynoszą korzyści. Trzeba uczciwie przyznać, że większość ludzkich nawyków wręcz przeszkadza, zamiast pomagać w normalnym funkcjonowaniu. Skąd taki wniosek? O tym w dalszej części artykułu, jak i o tym, co można zrobić, aby zmienić niechciane przyzwyczajenia.


Skoro już wspomniałem o tym, że wiele nawyków stanowi raczej problem to oczywiście należą się wyjaśnienia, dlaczego tak uważam. Nie od dzisiaj każdemu z nas znany jest widok ludzi, którzy próbują coś zmienić we własnym postępowaniu, charakterze, myśleniu i podejściu do spraw codziennych. Nie są również rzadkością ludzie próbujący pozbyć się niszczących nałogów czy chcący przełamać rutyniarstwo w życiu. Mamy tego świadomość, albowiem sami też należymy do osób, które albo borykały się ze szkodliwymi nawykami, albo pracują nad wyeliminowaniem ich z własnego życia. To coś dla nas wszystkich znajomego, więc dobrze wiemy, jak to wygląda w rzeczywistości i w praktyce. Gdyby ludzie nie narzekali, tylko pracowali nad sobą, to nie byłoby miejsca na problemy związane z niechcianymi nawykami; byłoby za to miejsce na rozwój i dokonywałyby się stale zmiany prowadzące do ulepszania w sobie tego, co wymaga poprawy i doskonalenia. Jedynym nawykiem byłby wtedy nawyk ulepszania. Tak jednak nie jest… I wszystko zasadniczo rozbija się o punkt widzenia – o tym już niebawem. Nad czym w takim razie warto się zastanowić i co dobrze jest wprowadzić w życie, jeśli marzy się o dokonaniu wewnętrznej przemiany? I czy faktycznie można skutecznie jej dokonać?

Wszystko zależy od Ciebie

Owszem, można dokonać wspaniałej transformacji i zmienić nawyki z tych, które dotychczas były zmorą na takie, które są błogosławieństwem. Zaznaczam mimo wszystko, że nie ma żadnych magicznych sztuczek, specyfików czy innych podejrzanych praktyk wyręczających człowieka w pracy nad sobą. Nikt i nic za nikogo nie pozbędzie się nawyków i niech nikt nie będzie naiwny, łudząc się, że jest jednak inaczej. Czasami opłaca się wrócić ze świata fantazji do rzeczywistości – wskazane jest to wtedy, kiedy człowiek naprawdę wykazuje chęć popracowania nad tym, co uważa, że mu przeszkadza. Także dostrzeżenie szkodliwego nawyku i zrozumienie, że niczemu on nie służy to pierwszy krok w kierunku jego eliminacji. Co robić dalej? Przede wszystkim, zamiast skupiać się na samym nawyku i jego szkodliwości – oraz twierdzeniu, że jest on problemem – należy zastanowić się nad przeciwstawnym nawykiem i to na niego przenieść całą swoją uwagę. Jak to wygląda w praktyce? Posłużę się przykładami. Dla osoby, która notorycznie się spóźnia, bardziej sprzyjające byłoby skupienie się na punktualności niż na ciągłym karceniu się za to, że się spóźnia i stanowi to problem. Postrzeganie siebie jako człowieka punktualnego (i wdrażanie tej cechy w życie) przyniesie o wiele lepszy efekt aniżeli potępianie się za niepunktualność. Podobnie rzecz miałaby się z kimś, kto ma problem z alkoholem. Komuś, kto bez skrupułów łaja się za własny problem z alkoholem wcale to nie pomoże. Przyniesie to raczej pogłębienie nałogu, a nie wyzwolenie od niego. W tym przypadku potrzebne byłoby nastawienie na trzeźwość – myślenie o sobie jako o osobie trzeźwej i identyfikowanie się z tym wizerunkiem. Może wydawać się to nieco dziwne, przeniesienie uwagi, ma jednak wiele sensu. Wszak energia podąża za uwagą – przy okazji to jedna z 7 zasad Huny. Jeśli człowiek całą swoją uwagę poświęca na to, co mu szkodzi to i traci też na to energię. Postępując w ten sposób, porusza się stale po błędnym kole. Wolność natomiast zacznie uzyskiwać wtedy, kiedy zmieni się jego percepcja.

Kolejnym krokiem jest wykazanie się silną wolą. Przy zmianie nawyków ważną rolę odgrywa systematyczność, a to niestety jest bolączką wielu ludzi. Postanowić coś sobie jest łatwo. Gorzej już bywa z utrzymaniem postanowienia. Ileż to np. noworocznych postanowień nie zostało dotrzymanych i przez to zrealizowanych? Tego chyba nikt nie wie. Przełożenie słów na realne działania jest zazwyczaj znikome. Zarzekanie się po stokroć, że coś zamierza się zmienić, nie jest nic warte, jeśli brakuje działania. Być może o wiele skuteczniejszym pomysłem jest wyrazić raz postanowienie i wykonać sto działań w kierunku jego urzeczywistnienia niż na odwrót – ponieważ jedno działanie jest warte więcej niż stukrotne powtórzenie złożonego sobie postanowienia. Samodyscyplina jest niezmiernie istotna, tyle że ludzie odnoszą się do niej z niechęcią, gdyż postrzegana jest przez nich w negatywny sposób. Bądźmy szczerzy, lenistwo jest wszechobecne i niewielki procent ludzi zdobywa się na jakikolwiek wysiłek w celu ulepszenia siebie i swojego życia. Dlatego tak dużo osób uważa, że ich nawyki są problemem nie do przejścia i zakopują się nich na całe życie. Ich punkt widzenia niweczy szanse dokonania przez nich upragnionych zmian. Swoją uwagę kierują nie tam, gdzie trzeba, przez co utwierdzają się cały czas w przekonaniu, że zmiana w ich przypadku jest niemożliwa. Jest takie powiedzenie, które wiele wyjaśnia: „wszystko zależy od tego, w którą stronę patrzysz”. Gdyby to zrozumieli to i może by się obudzili. Mają jednak wybór i jeśli wolą uważać, że niemożliwe jest cokolwiek zmienić to już ich sprawa. Osobiście nie zachęcam do brania przykładu z takich ludzi.

Powrócę jeszcze do kwestii systematyczności. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, dlaczego jest ona ważna. Człowiek, którego wolą jest zmienić nawyk – i w związku z tym systematycznie pracuje nad sobą i nowym nawykiem – w końcu osiągnie rezultat taki, jaki zamierzał. Buduje on w ten sposób również swój charakter. Kiedy poradzi sobie z jednym nawykiem, to poradzenie sobie z resztą nie będzie mu już nastręczać problemów; będzie to dla niego prędzej zabawa, a nie udręka. Taki człowiek ma już wyrobioną wolę i wie, w czym rzecz, więc niejednokrotnie poradzi sobie nie tylko z nawykami, lecz z innymi problemami także. To jego postawa, percepcja i odpowiednie myślenie sprawiły, iż doskonale jest w stanie sobie poradzić z własnymi słabościami. Traktuje je jako możliwość nauki i pracy nad doskonaleniem siebie, a nie jako przekleństwo, z którym zmagać się będzie całe życie. Dla niego jest to niczym trampolina po to, aby wybić się górę, a nie grząski grunt, pod którym traci równowagę i grzęźnie w błocie – jakże trafna to metafora. Co może o sobie powiedzieć natomiast ktoś, kto nie potrafi utrzymać samodyscypliny? Jedynie to, że ma słabą wolę i charakter. Człowiek, który coś sobie postanowił, a nie potrafi utrzymać się w ryzach, sam sobie szkodzi i się oszukuje. Chyba każdy zna kogoś, kto np. rzucał palenie, a potajemnie „puszczał dymek”, kiedy nikt nie widział. Podobnie sprawa mogła się mieć w przypadku rzucania przez kogoś picia – kiedy nikogo nie było w pobliżu, osobnik na odwyku „pociągał” co nieco. A jak z kolei wygląda u niektórych odchudzanie? No cóż, od czasu do czasu pojawia się w rękach „niechcący” pączek – albo i więcej. Czyniąc tak, nikt daleko nie zajdzie. Są tylko dwa wyjścia. Pierwszym jest podjęcie postanowienia i rozpoczęcie stosownych działań a drugim – dla własnego dobra – niepodejmowanie żadnego postanowienia, jeśli nie potrafi się go dotrzymać. Lepiej chyba nic nie postanawiać, skoro człowiek ma się tylko oszukiwać. Po co to robić? Przecież to nie jest ani praktyczne, ani efektywne i zabiera tylko czas, energię i nerwy.

Domyślam się, że być może zastanawiasz się też nad tym, jak długo trzeba czekać na efekty. Na to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zmiana niechcianych nawyków jest sprawą bardzo indywidualną i zależy od wielu czynników takich jak: czy długo jest zakorzeniony nawyk, czy silną ma się wolę, czy mocny jest charakter i czy zostanie wprowadzona samodyscyplina itd. Nad wszystkim tym można popracować. Niemniej, kiedy nastąpi pożądany efekt to – jak pisałem – sprawa bardzo indywidualna. Może nastąpić natychmiast, po kilku dniach lub miesiącach. Nie należy się jednak zrażać. Dobrze jest w trakcie zmiany nawyków myśleć o korzyściach, jakie to ze sobą przyniesie, zamiast skupiać się na negatywach. Wiesz już, że „wszystko zależy od tego, w którą stronę patrzysz”. I tym się kieruj przy zmianie nawyków. Patrząc w dobrą stronę, pożądane zmiany nastąpią szybciej. Postanowienie, percepcja, wola, charakter, działanie, systematyczność i wytrwałość niech staną się dla Ciebie chlebem powszednim, a kiedy tak się stanie, nic nie będzie dla Ciebie niemożliwe. Zmiany nawyków może dokonać każdy. To kto się tego podejmie?


Daniel Karwicki

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Słuchanie ze zrozumieniem

Słuchanie ze zrozumieniem


Autor: Daniel Karwicki


Czym jest słuchanie ze zrozumieniem? Wydawać by się mogło, iż nie ma nic prostszego. Jednak w rzeczywistości wygląda to zupełnie inaczej. To, że większość z nas posiada sprawne organy słuchowe, nie oznacza, że każdy tak naprawdę rozumie swoich rozmówców i wie, o czym oni mówią. Szczerze mówiąc umiejętność słuchania to sztuka i warto ją rozwijać.


Dlaczego tak ważne jest rozwijanie tej jakże przydatnej i niezbędnej zdolności? I z jakiej racji należy to zrobić, skoro mając sprawny słuch i język, można się bezproblemowo porozumiewać? To, co za chwilę napiszę, posłuży za odpowiedzi na oba pytania, a w dalszej części zajmę się dokładniejszym omówieniem tematu. We wstępie wspomniałem, że sprawne organy słuchowe nie oznaczają, że potrafi się słuchać ze zrozumieniem. I jest to prawdą. Oczywiście są one nieocenione w naszym życiu i cieszyć się trzeba, kiedy nie szwankują – to prawdziwe błogosławieństwo móc z nich korzystać. Niemniej ich sprawność nie przekłada się na zrozumienie. Świadczą o tym chociażby liczne nieporozumienia czy nawet większe konflikty wywołane brakiem uważnego wysłuchania swoich rozmówców. Wynikają one w prostej linii z braku jasności co do tego, co starają się przekazać inni. W ten sposób rodzi się ignorancja, która prowadzi do katastrofy. Spójrz jak brak odpowiedniej komunikacji i zrozumienia przyczyniają się do problemów w związkach, biznesie, relacjach z ludźmi czy również w polityce. Mają one miejsce aż nazbyt często i są efektem – a jakżeby inaczej – (nie)sprawnych organów słuchowych. Na pewno nie minę się z prawdą, jeśli stwierdzę, że i Tobie zdarzyło się mieć do czynienia z ludźmi, do których można było mówić jak do przysłowiowej ściany. W Twoich doświadczeniach życiowych zapewne miało to miejsce niejednokrotnie. Wiesz zatem, o czym jest mowa, albowiem doświadczyłeś tego na własnej skórze. Widzisz także wokół siebie ludzi, którzy nieustannie się kłócą i nie dochodzą do żadnego porozumienia. Masz świadomość, że duży konflikt może narodzić się z błahego powodu. Rozumiesz w takim razie, jak ważna jest umiejętność słuchania ze zrozumieniem i dlaczego warto ją rozwijać. Każdy, kto chce uniknąć kłopotliwych sytuacji czy radzić sobie z „trudnymi ludźmi” powinien traktować rozwijanie tej zdolności jako jeden z priorytetów w swoim życiu, stale ją udoskonalając. Zaniedbanie jej będzie prowadzić do ciągłych problemów z komunikacją, a to odbije się na życiu tak osobistym, jak i zawodowym.

Nie tylko słuch się liczy

W relacjach z innymi ludźmi duże znaczenie ma używanie pewnego narządu, który umiejscowiony jest w górnej części głowy. Wiadomo, o jaki narząd chodzi. Rzecz jasna dla wprawnego rozmówcy znaczenie mają ponadto: mowa ciała, ton głosu i wypowiadane słowa – i wprawny rozmówca wie, jak i kiedy ich używać. Nie sprawdza się to jednak w przypadku kogoś, kto słucha, a nie stara się zrozumieć. Taki człowiek w kontaktach z innymi wygląda zazwyczaj jak „gibająca” się na wietrze sosna, wymachując nerwowo rękoma, wyginając ciało w nieprzewidywalnych kierunkach i mówiąc coś nieskładnie. Komiczny widok, tylko że często nie jest to zabawne, gdyż osoba, która obserwuje taki popis „karate”, zastanawia się nad jednym: Co do licha robi ten człowiek? Ja tylko chcę, żeby mnie wysłuchał i chociaż starał się zrozumieć, co mam do przekazania. Tego typu „karateków” jest wielu i niestety wszelkie z nimi kontakty są prawdziwym utrapieniem. Nie musisz jednak należeć do tego samego klubu co oni i domniemam, iż nie jest to wcale Twoim celem. A więc dobrze. Co takiego można zrobić, aby nieco poprawić komunikację i zacząć lepiej się porozumiewać?

„Zrozumienie” – słowo to pojawia się co rusz w niniejszym artykule i powinno ono stanowić również punkt wyjścia każdej konwersacji. Praktycznie każdy człowiek pragnie być zrozumiany podczas rozmowy i chce, żeby go wysłuchano. Chyba nie masz pod tym względem żadnych wątpliwości? Jednakże rzadko kiedy rozmowy są faktycznie udane i w pełni satysfakcjonujące. Problemem jest właśnie nastawienie jednego z rozmówców – albo obu. Podczas dyskusji nierzadko zdarza się przecież, że druga osoba wygląda, jakby słuchała, tymczasem w swojej głowie wymyśla już odpowiedzi, porady i ogólnie zastanawia się, co by tutaj powiedzieć lub przerywa w pół zdania. Jesteś w stanie uznać to za dialog? W moim mniemaniu to żaden dialog. Nie zostało nawiązane połączenie. To tak jakby dwie osoby dzwoniły do siebie, a w gruncie rzeczy wybrały złe numery i dodzwoniły się nie tam, gdzie chciały. Każdy sobie rzepkę skrobie. Wyobraź sobie teraz, że rozmawiasz z kimś takim – jak w powyższym przykładzie. Jak się czujesz? Nie sądzę, aby było to komfortowe uczucie, ponieważ masz wrażenie, że taka rozmowa jest jednostronna. I jest to oczywiście racja. Dodatkowym problemem może być to, że robisz podobnie w kontaktach z ludźmi. Nie podejrzewam Cię jednak o to. Osoba, której nie zależy na usprawnianiu relacji interpersonalnych, nie czyta artykułów takich jak ten bądź książek i innych materiałów o tej samej tematyce, aczkolwiek nie będę teraz odjeżdżał od omawiania głównego wątku i pisał o takich ludziach. Nie jest zaskoczeniem, że podczas „wymiany zdań” zdajesz sobie sprawę, że nie zostałeś wysłuchany. Podobne sytuacje występują też w kontaktach z ludźmi, których nie obchodzi czyjeś zdanie, chęć nawiązania porozumienia czy wysłuchanie kogokolwiek. Tacy ludzie to najczęściej zapatrzeni w siebie i własną nieomylność tyrani, u których nawet nie powstaje myśl o nawiązaniu nici porozumienia. Tak naprawdę w wielu przypadkach można spotkać się z brakiem zrozumienia i chyba nie ma sensu wymieniać wszystkich możliwości, gdzie może to nastąpić. Sam zdajesz sobie świetnie sprawę, jak to wygląda w życiu. Wobec tego przejdę teraz do czegoś bardziej optymistycznego i poświęcę temu kilka słów.

Żeby lepiej się przygotować do każdej rozmowy, lepiej ją prowadzić oraz czuć się bardziej komfortowo pamiętaj o tym, żeby:

– nie podchodzić do rozmowy ani do swojego rozmówcy z uprzedzeniem
– nie narzucać rozmówcy swoich własnych racji
– wziąć pod uwagę, że Twój rozmówca ma prawo do posiadania własnego zdania i uszanować to
– wysłuchać swojego rozmówcy nawet wtedy, kiedy ma odmienne zdanie od Twojego
– starać się zrozumieć, dlaczego ma takie, a nie inne zdanie i dlaczego robi to, co robi
– nie naruszać osobistej godności swojego rozmówcy
– znaleźć elementy wspólne; coś, co Cię łączy z rozmówcą (to poprawi konwersację i relację)
– być otwartym na zmianę własnych koncepcji i jeśli trzeba, przyznać rację swojemu rozmówcy

Powyższe wskazówki, kiedy faktycznie wdroży się je w życie, mogą poprawić relacje z ludźmi, jak i wynieść je na wyższy poziom. Zmiana podejścia do samej rozmowy zmieni rezultat, jaki otrzyma się po jej zakończeniu. Zmień przyczynę, a zmienisz skutek – to proste. Szkoda tylko, że tak niewiele osób stara się coś ulepszać w swoich relacjach z innymi. Raz za razem robią to samo i narzekają na to, że to inni czynią im krzywdę, przy okazji obrażając ich. Gdyby tylko zadali sobie minimalny trud… no ale to ich wybór. Jak sieją niezgodę i nieporozumienia to dostaną ich z powrotem w nadmiarze.

Wiem, że nie jest łatwo utrzymać się w ryzach, kiedy ktoś ma inne zdanie od Twojego i nie zgadza się z Tobą; nie jest też łatwo być opanowanym przy ludziach nastawionych agresywnie lub niechętnie do Ciebie i do tego, co masz do przekazania. Czujemy się lepiej, kiedy inni się z nami zgadzają, przytakują nam lub rozumieją, prawda? Natomiast wszystko w nas wrze, kiedy nie ma żadnej zgodności. I tutaj wychodzi różnica pomiędzy mistrzem a ignorantem. Najlepiej tę różnicę oddadzą poniższe słowa:

Krytykować, potępiać i narzekać potrafi każdy głupiec – i większość głupców to robi. Ale aby zrozumieć i darować, potrzeba charakteru i samokontroli.
- Dale Carnegie

Pozostaje mi jeszcze dodać, że zmieniając swoje podejście do rozmówcy i konwersacji, można być czasem zaskoczonym jej przebiegiem i finałem – jak i samą zmianą w nastawieniu rozmówcy. Dobrze przeprowadzona rozmowa i uszanowanie przy tym drugiej osoby mogą przyczynić się do: zmiany stanowiska Twojego wcześniejszego oponenta, zakończenia sporu, odniesienia obopólnych korzyści czy nawet zbudowania przyjaźni. Daje to także coś istotnego. Co? Naprawdę rozumiesz drugą osobę! Rozumiesz jej punkt widzenia, a to sprawia, że zmienia się tor, jakim biegnie rozmowa! Nie ma już wrogości, jest za to zrozumienie. Poza tym Twój rozmówca, widząc, że pomimo tego, że macie odmienne poglądy na daną sprawę, czuje się spokojniej i postrzega Cię w dobrym świetle, gdyż nie szargasz jego godności i poglądów. Wiadomo, jak zazwyczaj kończą się różne debaty ludzi o odmiennych poglądach (wystarczy przyjrzeć się bodaj polityce, gdzie łamane są wszelkie granice dobrego smaku i przyzwoitości). Gdyby dać im pełne zezwolenie i uczynić bezkarnymi to doszłoby do przemocy. Które więc rozwiązanie jest korzystniejsze?

O relacje należy dbać zawsze i wszędzie. Jeśli są one dobre, to warto uczynić je jeszcze lepszymi; jeśli nie są najlepsze to uczynić je dobrymi, a następnie lepszymi. Zrozumienie to klucz. Umiejętność słuchania to sztuka i jak z każdą sztuką bywa, wymaga od nas naszej uwagi i chęci czynienia jej coraz lepszą. Nie wystarczy tylko słuchać. Co z tego, że do człowieka docierają słowa, które rozumie, lecz jednak nie rozumie niczego? Domyślasz się, o co w tym chodzi? Prawdziwy dialog zachodzi pomiędzy osobami, które są w niego naprawdę zaangażowane. Z kolei to, co obserwuje się na co dzień w wielu „dyskusjach” to raczej monolog. Wielu ludzi słucha siebie, a kto jest gotowy, aby wysłuchać innych? Tą myślą kończę ten artykuł. Powodzenia w budowaniu relacji.


Daniel Karwicki

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.