07 grudnia 2010

Jakość życia

Jakość życia


Autorem artykułu jest Przemysław Pufal




Artykuł odpowiada na pytania: Co to jest jakość życia? Co się na nią składa? Jak podnieść jakość życia? Co trzeba wziąć pod uwagę, żeby podnieść poziom swojego życia?


Co to właściwie jest ta jakość życia, zapytasz. Najkrócej jest to poziom życia. Im wyższy, tym lepiej, prawda?


Oczywiście, odpowiesz. Ale co ma być wyższe? A może coś ma być niższe? Oczywiście, pewne aspekty życia, aby poprawić jego jakość, powinny wzrosnąć, inne powinny występować na niższym poziomie.


O jakich aspektach mowa?


W swoim ebooku „Po prostu żyj! Klucz do podniesienia jakości Twojego życia" wyodrębniłem 42 sfery życia, którymi trzeba się zająć, aby podnieść poziom życia a tym samym zadowolenie z niego.


Oto one:


1. Bezpieczeństwo


2. Bogactwo przeżyć


3. Cele życiowe


4. Czas wolny i sposoby jego spędzania


5. Dostępność dóbr i usług


6. Dzieci


7. Emocje


8. Klimat i geografia


9. Liczba przyjaciół


10. Małżeństwo


11. Miejsce zamieszkania


12. Zdrowie i możliwości leczenia


13. Normy moralne w otoczeniu


14. Odżywianie


15. Osiągnięcia


16. Perspektywy na przyszłość


17. Pogoda ducha i optymizm


18. Poziom aktywności


19. Poziom świadomości


20. Praca i bezpieczeństwo zatrudnienia


21. Praktyki religijne


22. Przeszłość


23. Równość płci


24. Silny charakter


25. Skłonność do ryzyka


26. Stabilność polityczna


27. Stosunek do przemian ustrojowych


28. Stres


29. System wartości


30. Sytuacja materialna


31. Twórczość


32. Uczestnictwo w kulturze


33. Uzależnienia


34. Warunki mieszkaniowe


35. Wiek


36. Wolność polityczna


37. Współuczestnictwo w życiu społecznym


38. Wygląd


39. Wykształcenie


40. Zaradność


41. Życie rodzinne


42. Życie seksualne



Przeraziłeś się ich liczbą? Nie bój się! Wszystko można opanować, uporządkować i krok po kroku podnieść poziom swojego życia. Pewne zmiany muszą być głębokie, w innych sferach życia wystarczą małe korekty.


Życzę powodzenia!


---

http://www.pufal.wordpress.com



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Twoja Pasja - wsłuchaj się najpierw w swoje emocje a później...

Twoja Pasja - wsłuchaj się najpierw w swoje emocje a później...


Autorem artykułu jest Małgorzata Dwornikiewicz - Opalińska




Co możesz zrobić, gdy pomimo wielu poszukiwań nie czujesz swojej pasji, nie możesz jej zobaczyć, nazwać? O pasji pisałam już wielokrotnie. O budowaniu biznesu opartego na pasji również. Dziś trochę z innej beczki.

Dostaję mnóstwo próśb o pomoc w interpretacji własnej pasji. Często obserwuję jak moje kursantki miotają się w jej poszukiwaniu. Dziś jedna z ważniejszych moich rad w tej materii - zatem co możesz zrobić, gdy pomimo wielu poszukiwań nie czujesz swojej pasji, nie możesz jej zobaczyć, nazwać?



Nie każdy człowiek tak samo musi odczuwać pasje. I nie każdy człowiek musi tak samo uzewnętrzniać te pasje. To bardzo ważne wbrew pozorom. Co więcej – inni mogą nawet nie zobaczyć wulkanu, który jest w Tobie.

Czasami i może w Twoim wypadku tak jest, że:
albo boisz się poznać Siebie prawdziwą
albo boisz się jednoznacznie coś nazwać
albo boisz się konsekwencji odkrycia pasji (to może grozić nawet zmianą dotychczasowego trybu życia)
albo głęboko jest w Tobie zakorzeniona wizja tego jak powinnaś
albo zbyt mocno się “napinasz” tzn. sama twierdzisz” ze już chcę już chcę to wiedzieć” – i nie słuchasz swoich emocji( wszystko “obrabiasz” intelektualnie.

Nie wiem w jakim wieku jesteś (i to nie jest akurat ważne) – do tej pory nie znalazłaś odpowiedzi na pytanie co kocham robić a teraz raptem w ciągu kilku minut (niemalże – chodzi mi o skalę życiową) natychmiast chcesz “podać to sobie sama na tacy”)

I sama – być może tak się napinasz, że nie słyszysz swojego wewnętrznego głosu. Może zagłuszasz go tym “muszę natychmiast znaleźć odpowiedź”

I to – mam wrażenie – na tyle dobrą, żebyś czasem nie popełniła pomyłki.

Moja rada?

Jeśli nie dostrzegasz u Siebie wulkanu – zauważ chociaż iskry. Ogień powstaje z jednej iskry, prawda?


Więc moje kolejne wskazówki – nie napinaj się.

Daj sobie czas i przestrzeń do usłyszenia tej malutkiej iskry, która drzemie w Tobie.

Jestem w 100% pewna, że masz w sobie pasje.KAŻDY Z NAS JĄ MA.

Zastanów się jakie “zakłócacze”, bronią dostępu do zobaczenia iskry w twoim przypadku

Zastanów się – “co mnie powstrzymuje przed zrobieniem tego co w tej chwili mnie interesuje?

Dlaczego jeszcze tego nie robię? Może to są właśnie Twoje iskry (nie wspominając już, że każda z tych rzeczy może być “po obróbce” pomysłem na biznes.) Iskry, które rozpalą ogień. Skup się teraz tylko na tych odpowiedziach. Prześpij się z nimi. Pomedytuj. Bez napinania.

Nie myśl o innych ludziach. o tym, że musisz spełnić oczekiwania innych, być w czymś od kogoś lepsza. i nie myśl teraz o biznesowym podejściu do pasji.

Tylko Ty – i Twoje emocje. Być może teraz Twoje nastawienie na cel zagłusza mocno emocje. Daj sobie teraz przestrzeń do PRZEŻYWANIA. Docierania – a dopiero na końcu NAZWIJ.

PASJĘ w pierwszej kolejności musisz POCZUĆ. Później obrabiać intelektualnie, nazywając, konkretyzując.

Druga moja wskazówka - poczuj wszystko to co w tej chwili Ciebie interesuje.

Wyobrażaj sobie jak już tego doświadczasz. Wizualizuj każdą z tych sytuacji. Zasypiaj wyobrażając sobie – i wyobrażaj sobie budząc się.

I wsłuchując się w Siebie – zobacz kiedy poczujesz silniejsze (tę iskrę) emocje.


Nie obrabiaj tego konkretyzując – POCZUJ TO. Tak mocno jak potrafisz.


---

Małgorzata Dwornikiewicz -Opalińska, jak łączyć skutecznie biznes z macierzyństwem? Spójrz: http://www.blog.sukceskobiety.pl



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

06 grudnia 2010

Umysł otwarty na świat

Umysł otwarty na świat


Autorem artykułu jest Anna Opala




Otwarty umysł to hasło nowoczesnego, kreatywnego podejścia do rzeczywistości. W tym kontekście możesz zapytać, co to właściwie oznacza i jakie są granice tej otwartości.

Granice możliwości ludzkiego umysłu są nam praktycznie nieznane. Badania prowadzone nad ludzkim mózgiem prowadzą do wniosków, że dzięki własnej woli jesteśmy w stanie osiągnąć zdecydowanie więcej, niż nam się do tej pory wydawało. Wielu naukowców badających możliwości mózgu twierdzi, że są one nieograniczone.


Biorąc pod uwagę fakt, że przeciętny człowiek wykorzystuje do swoich codziennych czynności zaledwie 7-9 procent swojego mózgu, można zakładać, że


tak naprawdę trudno jest nam sobie nawet wyobrazić swój własny, ukryty potencjał.


Wystarczy uzmysłowić sobie, jak wielki postęp technologiczny ma miejsce w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat.


Strefa komfortu i śmiałe przekraczanie barier


Z jednej strony – potężne możliwości twórcze. Z drugiej – koleiny przekonań, stereotypów i przyzwyczajeń, w których poruszasz się, idąc przez życie.W naszej ciepłej, europejskiej cywilizacji przywykliśmy do posiadania swej własnej strefy komfortu. Dla jednych jest bardziej luksusowa, dla innych mniej.
Ale, niezależnie od jej jakości, twierdzenie, że strefa komfortu to trumna wyścielona niebieskim aksamitem warte jest chwili zastanowienia.


Każdy medal ma dwie strony. Na co dzień nie chcemy myśleć nad rutynowymi działaniami, stereotypowymi ramami, czynnościami, które wykonujemy podświadomie (-Czy wychodząc z domu przekręciłem klucz w zamku?). Działamy, bo to schemat znany od dziecka, bo tak działają inni. Czasem sprowadzamy życie do prostego planu: praca-dom-telewizja-teleturnieje-seriale-sen.


Ale czy wyobrażasz sobie, jak wyglądałby swiat, gdyby Krzysztof Kolumb nie marzył o odkryciu drogi do Indii? Gdyby Grahama Bella nie owładnęła potrzeba komunikowania się na odległość? Gdyby człowiek nie pomyślał o lotach w Kosmos? A potem tylko jedno, proste pytanie - A właściwie, dlaczego nie?


Skrzywdzony i zagniewany


Każdemu z odkrywców i wynalazców przyświeca idea przekraczania znanych granic, wyjścia poza sztywne schematy postrzegania świata, złamania barier, poznania nowego, odkrycia nieznanego.
A jeśli czujesz się skrzywdzona i zagniewana, ponieważ wyobrażasz sobie, że powinno być inaczej, czyli tak, jak ty chcesz, to oznacza, że poruszasz się w koleinach utartych stereotypów i własnych ograniczeń.


Gdy zaczniesz unikać sztywnych założeń odnośnie tego, jak powinienwygladać świat i jak inni powinni zachowywać się względem ciebie, zaczniesz nie tylko zbliżać się do prawdy. Przede wszystkim zmienisz otaczającą cię rzeczywistość.
O czym warto przy tym pamiętać? Że to wyłącznie twój umysł, zamknięty na otaczające cię zjawiska, stanowi źródło twej frustracji i gniewu.


Otwarty umysł to inspiracja do działania


Czy zdarzyło ci się kiedyś spotkać osobę, która zainspirowała cię do pomyślenia lub nawet do zrobienia czegoś zupełnie nowego, nieznanego? Czegoś, o czym nigdy wcześniej nie myślałaś lub nawet nie wiedziałaś, że jesteś do tego zdolna?


Pomyśl więc, co zaczyna dziać się w twej głowie, gdybyś usłyszała słowa wypełnione wizją, mocą sprawczą.
Wyobraź sobie świat, jako nieskończony potencjał twego szczęścia i powodzenia. Czy potrafisz uwierzyć, że pieniądze są dostępne dla każdego, kto usłyszy ich szelest i poczuje w palcach ich fakturę? Czy wiesz, że potencjał finansowy świata jest nieskończony? I że niektórzy ludzie wierzą, że nie stać ich na wiele rzeczy i faktycznie ich nie stać..a niektórzy wiedzą, że moga wszystko. I to wszystko dla siebie osiągają!
Czy wiesz, że niektórzy wierzą w bezsensowne twierdzenie, że niektórzy urodzili się, by całe życie być biednymi a inni, by być bogatymi? Ale może i ty w to wierzysz?
A potrafisz uwierzyć w coś zupełnie przeciwnego? Potrafisz uwierzyć, że to, w co dotąd wierzyłaś, znacznie ogranicza twoją wolę działania i sprawia, że twe marzenia nigdy nie stały się realizowanymi celami? Ponieważ, jeśli masz otwarty umysł, już wkrótce zaczniesz zauważać, jak świat dookoła ciebie zmienia się wraz z Tobą.


Pamiętaj przy tym złotą maksymę:


Dobrze jest mieć otwarty umysł,
ale nie na tyle,
żeby wypadł z niego rozum.


---

To Takie Proste!



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kluczowa porada: "nie staraj się nic zapamiętać"

Kluczowa porada: "nie staraj się nic zapamiętać"


Autorem artykułu jest Paweł Sygnowski




Kluczowa porada w skutecznej nauce angielskiego: "nie staraj się nic zapamiętać". Czy to faktycznie może być aż tak bardzo proste? Przeczytaj, aby się dowiedzieć.

Wiele osób bardzo męczy się nauką
języków.


Ich energia mentalna jest zjadana przez
intensywny wysiłek umysłowy i np. po 4
godzinach zajęć w szkole językowej nie
wiedzą, jak się nazywają...


Istnieje jednak sekret, który pozwala
przyswajać sobie język w łatwy i
przyjemny sposób.


BEZ starania się, by zapamiętać.


Na totalnym luzie.


Dokładnie takim, z jakim oglądasz
reklamy w telewizji, które o dziwo
świetnie pamiętasz...


Z sekretu tego korzystają również
dzieci, kiedy uczą się języka. Zamiast
starać się zapamiętać słowo, gdy słyszą
je po raz pierwszy, one zupełnie się nie
przejmują zapamiętywaniem.


Usłyszą je po raz trzeci... piąty...
czternasty... I nagle, ni stąd ni z owąt
po prostu WIEDZĄ, CO ONO ZNACZY.


Jest takie powiedzenie, że ćwiczenie
czyni mistrza. Również bierne ćwiczenie,
czyli wielokrotne słuchanie i oglądanie
czegoś powoduje, że automatycznie
zapamiętujemy (czy tego chcemy czy
nie!).


Zamiast więc stresować się i zmuszać do
ciężkiej nauki - rozluźnij się.


System, który uczy 1000 najczęściej
używanych angielskich słów na stronie
http://www.1000slow.pl/ został tak
zaprojektowany, by można było poznawać
słówka będąc w stanie pełnego
rozluźnienia. W stanie alfa.


Zupełnie wyeliminuj męczenie się, stres
i zmuszanie się do nauki. Rozluźnij się
i zapoznawaj w swoim tempie z kolejnymi
słówkami, a zauważysz po jakimś czasie,
że znasz już bardzo wiele z nich.


Zupełnie tragiczny jest fakt, że tego
typu metoda na poznawanie nowych słówek
istniała od bardzo dawna, ale gdybyśmy
nie trafili na nią i nie sprowadzili jej
do Polski - tysiące zaczynających swoją
przygodę z angielskim nie miałoby
łatwego życia...


Dziś jednak możesz już skorzystać z tej
metody i w ciągu tygodnia nauczyć się
1000 najczęściej używanych słów, by
rozumieć 80% angielskiego. Aby to zrobić
- wejdź na stronę:


http://www.1000slow.pl/


---

Błyskawiczna nauka języka angielskiego dla początkujących.



Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Co jest lepsze – dawać czy brać?

Co jest lepsze – dawać czy brać?


Autorem artykułu jest Michał Puchalak




Od zamierzchłych czasów ludziom mówi się że dawanie bardziej uszlachetnia od brania. Łatwiej jest podobno wielbłądowi przejść przez otwór w najprostszym urządzeniu krawieckim niż bogatemu (a więc takiemu który nie oddał wystarczająco) człowiekowi wejść do królestwa w kolorze niebieskim.

Przyjrzyjmy się tej tezie.


Dając pomagamy innym. Dając pokazujemy że na drugiej osobie nam zależy. Dając sprawiamy komuś przyjemność. Oczywiście jest w tym sporo przyjemności również i dla nas. Większość z nas lubi zrobić komuś prezent lub pomóc w potrzebie. Łechce to nasze poczucie wartości i zwyczajnie sprawia przyjemność.


A co kiedy zamienimy się rolami? Co kiedy to MY dostajemy coś od kogoś w prezencie? Reakcją bardzo wielu osób jest zażenowanie i poczucie że „nie, nie trzeba było, to za dużo i w ogóle to nie mogę tego przyjąć”. Jak wielu z nas czuje się niezręcznie kiedy ktoś nas obdarowuje? No przecież dobrze jest dawać, a nie brać i człowiek powinien być skromny i nawet jeśli chce prezent przyjąć to jednak powinien przynajmniej trochę poudawać...


A więc czy lepiej jest dawać czy brać?


Hmm... a czy lepsze jest „lewo” czy „prawo”? Czy lepsza jest noga czy ręka?


Jeśli zastanowić się nad tym chociaż chwilę, okazuje się że jesteśmy wychowani w tak dziwnej społeczności że nawet nie zauważamy ABSURDU tego pytania!


BEZ BRANIA NIE MA DAWANIA!


Jak coś co jest jedynie połową całości może byc lepsze od drugiej połowy? Bez siebie nie istnieją. Bez brania nie ma dawania i na odwrót. Nie można tego obejść jakkolwiek byśmy nie próbowali. Koniec i kropka. Tak jest i nic tego nie zmieni. Aby ktoś mógł coś dać – ktoś inny MUSI to dostać.


Wszechświat jest perfekcyjnie zrównoważonym miejscem. Mamy dzień i noc, lewo i prawo, dół i górę, lato i zimę oraz mamy dawanie i branie. Twierdzenie że którekolwiek z nich jest lepsze od drugiego jest po prostu głupie bardzo sprytnie przemyślane. Zwróćmy uwagę na jedną, ciekawą prawidłowość. Wszyscy którzy nawołują do tego że lepiej jest dawać są w pozycji... brania.


Przekonanie rzeszy ludzi do tego że dając staną się lepszymi niż dostając, uważam za jeden z najlepszych i najskuteczniejszych chwytów marketingowych w historii. Jest on dodatkowo godny uwagi z powodu całkowitego pominięcia pewnego elementu który w typowym marketingu odgrywa jednak jakąś rolę, a mianowicie PRODUKTU...


Dając sprawiamy przyjemność nie tylko drugiej osobie, ale też sobie. Co więc robimy odmawiając przyjęcia prezentu? ODBIERAMY KOMUŚ PRZYJEMNOŚĆ DAWANIA! To wszystko jest połączone. Aby ktoś mógł dać, ktoś inny musi przyjąć. I to absolutnie ZAWSZE. Od tej reguły nie ma wyjątków.


Żeby móc w pełni korzystać z dóbr tego świata musimy nauczyć się zarówno dawać jak i przyjmować to co jest nam dawane. Wszyscy najbogatsi ludzie radzą aby oddawać 10% wszystkich zarobionych przez siebie pieniędzy. W ten sposób wysyłamy do Wszechświata komunikat że dając nam, przez nas pomaga innym ludziom. Słyszeliśmy nie raz że to co robimy wraca do nas podwójnie. A więc dzieląc się z innymi tym co mamy, przyciagamy do siebie więcej. Nie wymagam abyś uwierzył mi na słowo. Spróbuj.


Ważne jednak aby zachować równowagę. Jeśli odmówisz przyjmowania, raz, drugi, trzeci – czwartego razu może nie być. Pomyśl jak zareagowałbys gdybyś kilka razy próbował zrobić komuś prezent, a on za każdym razem odmawiał? Jestem pewien że w końcu zniechęciłbyś się i przestał próbować.


Jeśli chcesz odnieść sukces, nie ważne czy finansowy czy jakikolwiek inny, naucz się zarówno dawać jak i przyjmować. W obu przypadkach wysyłasz wiadomość że jesteś otwarty na więcej. Że warto dać Tobie. Wszechświat kocha ruch. Jeśli nie dajesz, ktoś inny dostanie więcej, aby mógł sie tym dzielić. Jeśli nie przyjmujesz, ktoś inny przyjmie.


Życzę Ci równowagi w tej i każdej innej kwestii.



Michał Puchalak



P.S. Nie zapominaj o tym aby i jedno i drugie sprawiało Ci przyjemność. Dawaj i przyjmuj z miłością.


2. P.S. Powyższy tekst jest kolejną częścią moich przemyśleń po seminarium Millionaire Mind Intensive T. Harv Eker’a w Londynie. Polecam je każdemu. Nie tylko spełni oczekiwania, ale też je wielokrotnie przewyższy. Więcej napiszę niebawem.


Autor nie zgadza się na zamianę linków.



---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl